DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 
MATERIAŁY DREWNOPOCHODNE

Idzie ku lepszemu

Autor: Paweł Wagner
Źródło: UG Ruciane-Nida / Gminne ABC - Nr 2 (26)
Data: 2006-04-05


Zakład Płyt Pilśniowych i Wiórowych – niegdyś - chluba Rucianego-Nidy, miejsce pracy tysięcy mieszkańców gminy i potężny czynnik, który bez wątpienia przyczynił się do dynamicznego rozwoju miasta, dziś – kość niezgody i zatargów oraz obraz totalnej ruiny... W ciemnym tunelu, w jakim od kilku lat spowity jest zakład, pojawiło się jednak światełko nadziei.

Zanim jednak przejdziemy do sedna artykułu, przyjrzyjmy się przeszłości Zakładu Płyt Pilśniowych i Wiórowych (dalej ZPPiW) - od jego powstania, przez czasy świetności, skończywszy wreszcie na smutnym końcu.

Wszystko zaczęło się w roku 1949, kiedy to zapoczątkowano inwestycję i rozpoczęto budowę Zakładu Płyt Pilśniowych i Wiórowych. Jako miejsce inwestycji wybrane zostały pola w okolicach obecnego osiedla mieszkalnego Nida. Zadecydowała o tym obecność bliskich lasów, a co za tym idzie pozyskiwania z nich składników do produkcji. Po pięcioletnim okresie budowy, 11 grudnia 1954 roku, uruchomiony został pierwszy wydział produkcyjny – wytwórnia płyt pilśniowych. Do 1963 roku stopniowo uruchamiane zostały kolejne kombinaty – od wytwórni płyt twardych, przez wydział płyt wiórowych, a kończąc na wydziale uszlachetniania płyt. Powstały zakład był jednym z najnowocześniejszych tego typu w Polsce, czy nawet Europie. Wyprodukowane materiały eksportowane były m.in. do Wielkiej Brytanii, Kanady czy Stanów Zjednoczonych.

Zakład głównym czynnikiem rozwoju miasta
ZPPiW przyczynił się do dynamicznego rozwoju miejscowości. Powstała niezbędna do funkcjonowania zakładu infrastruktura. Wybudowano osiedle mieszkaniowe (w roku 1966 oddanych zostało do użytku 14 bloków mieszkalnych, 20 domków jednorodzinnych i 7 dwurodzinnych). Nastąpił wzrost liczby mieszkańców. W 1965 roku w zakładzie pracowały 1144 osoby.

Warto również nadmienić, iż to z inicjatywy ZPPiW powstał przystanek kolejowy na linii Olsztyn – Ełk, nazwany Ruciane-Nida Zachodnia. Również na potrzeby zakładu wybudowana została bocznica kolejowa – dla ułatwienia transportu materiałów do produkcji, tudzież odbioru gotowych produktów.

Jednym słowem fabryka stała się motorem napędowym rozwoju całego regionu i lokalnej turystyki. Na efekty nie trzeba było długo czekać. 1 stycznia 1966 roku na mapie administracyjnej Polski pojawiło się nowe miasto – Ruciane-Nida. Trudno nie zauważyć, iż budowa i prężne funkcjonowanie ZPPiW było jednym z głównych czynników, który przyczynił się do nadania Rucianemu-Nidzie praw miejskich.

Działający od około 15 lat zakład stawał się jednak z każdym rokiem obiektem przestarzałym oraz wymagającym licznych modernizacji. W 1973 roku funkcjonować zaczęło nowoczesne laboratorium badawczo-rozwojowa. Dodajmy, iż również w tym roku, z inicjatywy ZPPiW, powstał Zespół Szkół Drzewnych i Leśnych.

Czasy Rubesa Balloty
Tyle tytułem historii i czasów świetności Fabryki. Lata 90. ubiegłego wieku były okresem, który zaważył na upadku ZPPiW. W 1995 roku Fabryka Płyt Drewnopochodnych ogłosiła upadłość. Dwa lata później syndyk sprzedał zakład w ręce Rubesa Balloty. Obywatel Włoch został w tym czasie, na mocy porozumienia podpisanego przez komisarza rządowego, zwolniony z podatku od nieruchomości. W kolejnych latach nastąpiła próba uratowania zakładu poprzez uruchomienie wydziału płyt pilśniowych. Niestety bez większych efektów. Ballota w obliczy braku perspektyw na dalsze funkcjonowanie zakładu i zadłużania się w urzędach, postanawia zaprzestać prowadzenia działalności nie zgłaszając jednak upadłości w sądzie gospodarczym.
Wobec ogromnych długów wyznaczony zostaje komornik, który zaspokoić ma potrzeby wierzycieli. Efektem działań komornika jest postępująca dewastacja zakładu – sprzedaż złomu z poszczególnych hal i wydziałów, nie pomijając instalacji położonych pod ziemią – jak rury grzewcze czy kanalizacyjne.

Nie bez winy są również sami mieszkańcy Rucianego-Nidy, dla których zakład był niegdyś przez długie lata miejscem pracy. Mieszkańcy dopełniają działa zniszczenia przez kradzież i demontaż wszelkich elementów metalowych, materiałów budowlanych, które w jakikolwiek inny sposób można wykorzystać do własnych celów, przyczyniając się w tym samym z niezrozumiałych powodów do bezmyślnej dewastacji zakładu.
Właścicielem 24 hektarów terenu, na którym zlokalizowany jest zakład jest Skarb Państwa. Nasuwa się zatem pytanie dlaczego nie poczynione zostały żadne kroki w celu zaprzestania niszczenia pozostałej infrastruktury i jej zabezpieczenie. Burmistrz Rucianego-Nidy czynił w tym kierunku starania poprzez spotkania z Wojewodą czy też kierowanie pism do sądów, inspekcji nadzoru budowlanego, zespołów kryzysowych, inspekcji sanitarnych czy też wreszcie straży i policji. Niestety nie przyniosło to efektów. Aby zapobiec dalszemu niszczeniu pozostałości po zakładzie Skarb Państwa musiałby unieważnić akt notarialny z Rubesem Ballotą i pokryć jego zobowiązania dla wszystkich wierzycieli. Kwota ta byłaby nie mała, gdyż oscylowałaby w granicach kilkunastu milionów złotych.

Warto jednocześnie dodać, iż część mieszkańców naszego miasta, z których większość doskonale pamięta czasy prężnego funkcjonowania zakładu, winą za doprowadzenie obiektów należących do zakładu do fatalnego stanu (nie wyłączając z tego budynku biurowca) obarcza na każdym kroku tutejszy Urząd Miasta i Gminy. Czy słusznie? Aby znaleźć odpowiedź na te pytanie należy wcześniej dokładnie i szczegółowo prześledzić perturbacje związane z zakładem, jakie zaistniały w latach 90. ubiegłego wieku. Pewnym jest natomiast, iż los zakładu od początku leżał na sercu włodarzy miasta, a większość zarzutów mieszkańców pod ich adresem wynika z braku dogłębnej znajomości sytuacji... oraz rozgoryczenia związanego z pogorszeniem sytuacji życiowej całego miasta, po upadku działalności Zakładu Płyt Pilśniowych i Wiórowych.

Nowy rozdział. Czy będzie lepiej?
Początek 2006 roku przyniósł przełom i prawdopodobnie punkt zwrotny w sytuacji związanej z zakładem. Pod koniec lutego, dokładnie 22.02.2006 r., o godzinie 13:00 w Sądzie Rejonowym w Piszu odbyła się II licytacja nieruchomości składającej się z działek 192/308, 192/258, 192/257 i 198. W wyniku przetargu nabywcą działek 198/308 (teren zakładu) i 198 (torowisko po dawnej bocznicy kolejowej) została firma deweloperska „Na Skraju Miasta”. Dwie pozostałe działki, czyli teren biurowca nabył mieszkaniec Pisza, Pan Zenon Gołębiowski. Nie podlega wątpliwości, iż zakup działek powinien przynieść mieszkańcom Rucianego-Nidy same korzyści, z nowymi miejscami pracy na czele. Nowi właściciele terenu po byłym zakładzie stawiają na turystykę, wszak miejsce, gdzie wybudowano ZPPiW jak najbardziej sprzyja wypoczynkowi, o czym świadczy bliskość Puszczy Piskiej i Jeziora Nidzkiego. Firma „Na skraju miasta” w planach ma m.in. budowę hotelu.

Paweł Wagner


Idzie ku lepszemu - Komentarz Burmistrza
O komentarz w sprawie zakupu terenu po byłym Zakładzie Płyt Pilśniowych i Wiórowych poprosiliśmy Burmistrza Miasta i Gminy Ruciane-Nida, Pana Leszka Marka Gryciuka:

Na mój wniosek komornik sądu rejonowego w Piszu ogłosił kolejny przetarg nieograniczony na sprzedaż biurowca i terenu po byłym zakładzie. Był to już czwarty przetarg na te nieruchomości. Przed przetargiem wiedziałem że będą chętni na biurowiec natomiast nie sądziłem, że znajdzie się nabywca na teren po byłym zakładzie. Tym większa była moja radość gdy uczestnicząc w przetargu okazało się, że znalazł się nabywca na całą 24 ha działkę.

Nowym właścicielem jest firma deweloperska z Warszawy, która ma również swoją filię w Olsztynie. Jest to bardzo prężna firma która buduje nie tylko w Warszawie i Olsztynie, ale również inwestuje na Mazurach – w chwili obecnej zamierza wybudować hotel nad Tałtami w gminie Mikołajki. Ale budownictwo to nie jedyna działalność tej firmy. W ubiegłym tygodniu rozmawiałem z prezesem spółki „ Na skraju miasta” który stwierdził, że z chwilą przysądzenia terenu zakładu przez Sąd Rejonowy w Piszu ogrodzi teren zakładu i rozpocznie wyburzanie obiektów które mogą zagrażać życiu. Dodatkowo teren będzie sukcesywnie porządkowany i monitorowany przez firmę ochroniarską. W najbliższym czasie ponownie dojdzie do dwustronnego spotkania. Celem spotkania będzie zmiana planu przestrzennego zagospodarowania byłego zakładu – prezes spółki nie wyklucza uruchomienia nieuciążliwej działalności gospodarczej, być może powstaną nowe miejsca pracy.

Cieszę się, że po trzech latach ciągłego zabiegania o niedopuszczenie do tragedii na terenie zakładu w końcu jest nowy właściciel, który mam nadzieję w krótkim czasie doprowadzi do likwidacji zagrożeń.

(opr. JR)

Idzie ku lepszemu (Zdjęcia: 5)



 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz