DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Lasy państwowe czy Lasów Państwowych?

<a href="http://www.obywatel.org.pl" target="_blank" class="link_11green">OBYWATEL</a>

Autor: Andrzej Bobiec
Źródło: <a href="http://www.obywatel.org.pl" target="_blank" class="link_11green">OBYWATEL</a>
Data: 2006-03-25


Polska, pomimo lesistości niższej niż średnia europejska (28% w Polsce, 30% w UE), jest krajem o wysokich walorach leśnej przyrody i znacznym potencjale ekonomicznym gospodarki związanej z obszarami leśnymi.

Szczególną i unikalną w skali kontynentu wartość posiadają zachowane fragmenty dawnych puszcz oraz lasy liściaste i mieszane o stosunkowo wysokim stopniu naturalności. Odznaczając się znacznym udziałem drzewostanów naturalnego pochodzenia, spełniają niezastąpioną rolę ostoi i korytarzy ekologicznych, niezbędnych do zachowania leśnej bioróżnorodności Europy. Dotyczy to szczególnie wschodniej części Polski, w której tradycja chłopsko-ziemiańska okazała się silniejsza od modelu rozwoju, jaki na zachód od Rzeczypospolitej wyznaczyły w XVIII w. rewolucja przemysłowa, a następnie wolny rynek. Utożsamiane czasem z cywilizacyjnym zapóźnieniem, "dzikie" i "nieuporządkowane" lasy oraz ekstensywne, rodzinne gospodarstwa rolne, stanowią w rzeczywistości skarb historycznego dziedzictwa Rzeczypospolitej i unikatowy atut naszego kraju.

To nie działa
Niestety, obecne rozwiązania instytucjonalne i administracyjne, odpowiedzialne za zarządzanie tym ogólnospołecznym dobrem przyrodniczym Polski, nie spełniają wymogów, wobec jakich w demokratycznych społeczeństwach stoją służby publiczne. Odnosi się to szczególnie do administracji Lasów Państwowych oraz służby parków narodowych, podlegających Ministrowi Środowiska.

Wypracowanej w PRL i utrwalonej w latach 90. konstrukcji administracyjnej resortu towarzyszy niedemokratyczna i nieprzejrzysta kultura organizacyjna, ograniczająca do minimum realny wpływ społeczeństwa na kształt realizowanej polityki. Oficjalne deklaracje, dokumenty i szeroko zakrojona kampania propagandowa Ministerstwa i podległych mu służb nie znajdują odzwierciedlenia w faktycznej realizacji misji, do jakiej te służby zostały powołane. Niewłaściwie zarządzane przez nie dobro publiczne bywa marnowane i niszczone.

Państwo w państwie
Przekazanie gospodarki leśnej w gestię resortu środowiska bywa często przedstawiane jako jedno z głównych osiągnięć "okrągłego stołu". Veto. O ile słuszną rzeczą było rozdzielenie leśnictwa i przemysłu drzewnego (leśnictwo nie może być traktowane jako wyłączne zaplecze drzewnictwa), o tyle podporządkowanie gospodarki leśnej i parków narodowych jednemu ministerstwu było błędem. Leśnictwo i ochrona przyrody, posiadając zupełnie różne misje, których realizacja wymaga przyjęcia odmiennych, często wykluczających się priorytetów, powinny pozostawać wobec siebie autonomiczne. Połączenie Lasów z parkami narodowymi w ramach wspólnego ministerstwa oznacza rozmycie misji służb dysponujących mniejszym potencjałem politycznym i ekonomicznym - służb ochrony przyrody.

Ze względu na ważne pozaprodukcyjne funkcje gospodarczych lasów publicznych (funkcje ekologiczne, rekreacyjne itd.), muszą istnieć mechanizmy gwarantujące społeczną kontrolę oraz rzeczywistą partycypację obywateli w kształtowaniu gospodarki leśnej. Z kolei parki narodowe, jako sanktuaria narodowej spuścizny przyrodniczej i kulturowo-historycznej, mają służyć ochronie rodzimej przyrody, edukacji biologicznej i historycznej, badaniom naukowym, kształtowaniu postaw odpowiedzialności za wspólne dziedzictwo i wypoczynkowi. Tak rozumiana misja parków narodowych nie wyklucza pełnienia przez nie istotnych funkcji użytkowych: banków genów oraz modelowych "punktów odniesienia", dostarczających leśnictwu informacji o przebiegu niezakłóconych procesów przyrodniczych.

Zupełny monopol Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe na zarządzanie polskimi lasami publicznymi (ok. 25% powierzchni kraju), daje tej organizacji - podlegającej formalnie Ministrowi - pozycję, w której to ona określa politykę leśną państwa. Na szczycie piramidy organizacyjnej LP, nie objętej żadnymi mechanizmami stałego społecznego nadzoru i kontroli, stoi powoływany przez Ministra Dyrektor Generalny, któremu podlega Dyrekcja Generalna (organ wykonawczy) oraz 17 Dyrektorów Regionalnych z podległymi im Dyrekcjami Regionalnymi. Dyrektorzy regionalni nominują nadleśniczych. Organem opiniodawczo-doradczym Dyrektora Generalnego jest Kolegium Lasów Państwowych, których członków nominuje Dyrektor. Lasy Państwowe obowiązuje Ustawa o lasach oraz odpowiednie dokumenty resortowe: Zasady Hodowli Lasu, Instrukcja Ochrony Lasu oraz Instrukcja Urządzania Lasu.

Poza kontrolą
Chociaż do prac związanych z opracowywaniem leśnych planów urządzeniowych zapraszane są organizacje pozarządowe, ich opinia brana jest pod uwagę tylko wtedy, gdy nie odbiega od postanowień administracji LP.

O tym "kto tu rządzi" przekonać się mogli przedstawiciele kilku organizacji pozarządowych oraz prezydium Rady Naukowej Białowieskiego Parku Narodowego, aktywnie uczestniczący w pracach tzw. Komisji Techniczno-Gospodarczej, przygotowującej plany urządzenia nadleśnictw Puszczy Białowieskiej. W odpowiedzi na wniosek utrzymania dotychczasowego zakazu wycinki drzew na starych, cennych przyrodniczo fragmentach tego obszaru, przewodniczący Komisji - dyrektor Regionalnej Dyrekcji LP w Białymstoku, podważył wiarygodność reprezentacji Rady Naukowej, a organizacjom pozarządowym odpisał, że ich postulat jest "nie do przyjęcia". Zarówno Minister, jak i wojewódzcy konserwatorzy przyrody niemal automatycznie podpisują dokumenty przedkładane im przez administrację LP.

Dlaczego Lasy Państwowe - organizacja bezpośrednio podlegająca Ministrowi Środowiska - prowadzą własną politykę, której zakres daleko wykracza poza obszar zdefiniowany statutem tej organizacji czy rolę określoną obowiązującą Ustawą o lasach? Dysponując niemal zupełną autonomią i znacznymi środkami finansowymi, realizują przy pomocy Centrum Informacyjnego LP własną politykę propagandową. Public relations firmy obejmuje m.in. aktywny lobbing ważnych przedstawicieli życia politycznego i społecznego, kupowanie czasu antenowego TVP itp.

"Leśna" polityka
Zaangażowanie polityczne LP wzmaga się zwykle w okresie okołowyborczym. Zeszłoroczna lista leśnych kandydatów w wyborach parlamentarnych znacznie odbiegała swoim zabarwieniem od tej z 2001 r. - zupełnie brakowało leśników reprezentujących SLD.

Troska o zapewnienie branżowego przedstawicielstwa w parlamencie czy wystawianie "pasujących" do bieżącego układu politycznego kandydatów na stanowiska dyrektorskie to nie wszystko. Swoją walkę o miejsce w powyborczej Polsce podjęły Lasy na bardzo szeroką skalę długo przed wyborami. Jej elementami była m.in. współorganizowana przez Centrum Informacyjne LP i Uniwersytet Warszawski konferencja naukowa, w której czynny udział brali prominentni przedstawiciele licznych partii politycznych - od PiS i PO po SLD, LPR, Samoobronę. Latem ubiegłego roku władze LP gościły (osobno) rywalizujących kandydatów na Prezydenta RP.

W okresach stabilizacji politycznej interesy załatwiane są "na bieżąco" - przy ognisku. Służą temu tzw. "wyłączone obwody łowieckie LP", na których, w odróżnieniu od zwykłych obwodów, zarządzanych przez koła łowieckie, gospodarzem i organizatorem polowań jest administracja leśna. Wiele wskazuje, że wyłączone obwody stanowią istotną platformę zjednywania sympatii i poparcia wśród przedstawicieli partii politycznych, parlamentu i rządu. Zresztą nie czyni się z tego tajemnicy - liczne, obficie ilustrowane relacje z leśnych imprez z państwowymi VIP-ami oraz innymi wpływowymi osobistościami, zajmują znaczną część łamów resortowych pism, z "Echami Leśnymi" na czele.

Taka jest logika i naturalna strategia korporacji: wszelkimi możliwymi sposobami zabezpieczać i umacniać swoją pozycję. Wyjątkowość sytuacji polega na tym, że LP czerpią swoją siłę z profitów, jakie daje im monopol zarządu nad olbrzymim majątkiem narodowym. Dzięki tej sile i instytucjonalnemu powiązaniu ze strukturami państwowymi, LP skuteczniej niż kto inny mogą podporządkowywać działania rządu swojemu interesowi (mamy więc syndrom ogona merdającego psem).

Skutecznie, lecz szkodliwie
Polityczną skuteczność Lasów widać było szczególnie wyraźnie na przykładzie Puszczy Białowieskiej, której prawnej ochrony (jako parku narodowego) domagają się od początku lat 90. liczne środowiska naukowe, krajowe i międzynarodowe organizacje pozarządowe, a także większość, jak pokazują wyniki badań, obywateli. Nie jest tajemnicą, że głównym animatorem protestów, które doprowadziły do fiaska rządowego programu "Kontrakt dla Puszczy Białowieskiej" (1998-2000), kosztującego budżet państwa 30 mln zł, była podległa ministrowi administracja LP. "Zwycięstwo" Lasów uznał sam minister, rezygnując z przygotowanego przez siebie projektu poszerzenia Białowieskiego Parku Narodowego w 2001 r.

Znaczny majątek, a także wpływy w instytucjach finansujących działania proekologiczne (np. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska oraz Wojewódzkie FOŚiGW), pozwalają Lasom skutecznie "pacyfikować" organizacje pozarządowe. Coraz częściej wycofują się one z działań określanych jako "kontrowersyjne", podejmujące projekty, w których mogą liczyć na poparcie LP. Te, które zdołały się oprzeć pokusie "konstruktywnej współpracy" są najczęściej ignorowane lub przedstawiane jako "oszołomy" funkcjonujące dzięki podejrzanemu wsparciu z zewnątrz.

Do wzmocnienia swojej społecznej i politycznej pozycji, odwrócenia uwagi od "lokalnych" i "mało istotnych" problemów (typu Puszcza Białowieska), Lasy doskonale wykorzystały "widmo (re)prywatyzacji", umiejętnie przedstawiane jako śmiertelne zagrożenie dla trwałości lasów oraz interesu ogólnonarodowego. Monopolistyczny zarząd lasów publicznych, Lasy Państwowe, przedstawiany jest jako tożsamość samych lasów lub jedyna gwarancja ich istnienia.

"Rząd się wyżywi..."
Okazuje się, że niezapomniane cyniczne powiedzenie Jerzego Urbana doskonale definiuje to, co określane bywa jako samofinansowanie się Lasów Państwowych. Niedawno w rozmowie ze znajomym leśnikiem wyraziłem pogląd, że dochodowość tej instytucji mogłaby być wyższa, niekoniecznie ze szkodą dla przyrody. Mój rozmówca zgodził się, dodając jednak: "Ale nam by się to nie opłacało. Całą nadwyżkę i tak zabrałoby państwo".

Lasy Państwowe niepodzielnie królują na 7,6 mln hektarów (niemal 1/4 powierzchni Polski). W Europie jedynie administracje leśne Rumunii i Białorusi posiadają silniejszy monopol. Średnia płaca w LP w roku 2003 wyniosła 3181 zł (dane za "Głos Lasu") - tymczasem średnia płaca w policji to 2450,91 zł (za "Gazetą Policyjną"). Płace stanowią ok. 35% kosztów ponoszonych przez LP. Do tego dochodzą mieszkania służbowe, samochody, deputaty. Według GUS, przychód leśnictwa w 2003 r. wyniósł 3688,1 mln zł, a koszty jego uzyskania 3671,2 mln zł. Czy zysk w wysokości 2,21 zł z hektara (!), nie jest aby za mały? W przeliczeniu na hektar, przeciętny koszt gospodarki LP wynosi 411,6 zł rocznie. Dla porównania, analogiczny koszt fińskich lasów państwowych, odprowadzających ok. 60% swojego zysku do budżetu państwa, wynosi 298 zł, przy znacznie mniej sprzyjających naturalnych warunkach produkcji.

Leśni prominenci zwracają uwagę na olbrzymią wartość poza-produkcyjnych funkcji lasów, udostępnianych za darmo całemu społeczeństwu. Coraz częściej można usłyszeć sugestie, że skoro wszyscy chcemy korzystać z rekreacyjnych walorów lasów publicznych, państwo powinno subsydiować ich administrację, utrzymującą się do tej pory jedynie ze sprzedaży drewna. Nie jest jednak prawdą, że jedynie dotychczasowy sposób zarządzania gwarantuje nam swobodę wstępu do lasu i możliwość korzystania z jego dóbr. Takimi samymi, a czasem nawet większymi prawami cieszą się np. Finowie czy Szwedzi, zbierający grzyby, jagody lub palący ogniska w lasach... należących do prywatnych właścicieli. Gwarantuje im to prawo.

Kwiatek do kożucha: park narodowy
Ulica Wawelska 52/54 w Warszawie to adres Ministerstwa Środowiska, Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, tu urzęduje również Główny Konserwator Przyrody, nadzorujący parki narodowe. Zajmując łącznie około 1% powierzchni kraju, 23 parki narodowe są praktycznie pozbawione autonomii w realizacji własnej misji. Większość z nich to parki zdecydowanie leśne, z dyrektorami rekrutującymi się z administracji LP. Powoływane przez dyrektorów organy doradcze parków (rady), zdominowane są przez licznych przedstawicieli LP oraz - niechętnych ochronie przyrody - samorządów lokalnych.

Istniejący układ, promujący bierność i oportunizm dyrektorów, zainteresowanych raczej "wzorową współpracą" z administracją LP (wymaganą, rzecz jasna, przez resort) niż ochroną przyrody, często kompromituje instytucję parku narodowego, a przez to samą ideę ochrony przyrody. Mnożą się skandale, polityczne nominacje i odwołania.

Przedstawiciele administracji leśnej często podkreślają, iż w przeciwieństwie do parków narodowych, funkcjonujących na koszt podatników, LP w żaden sposób nie obciążają obywateli, a liczne funkcje społeczne (np. powszechne udostępnienie lasów) realizują na swój koszt. Nie mają racji. Jakkolwiek jednym z podstawowych, międzynarodowych kryteriów parku narodowego jest jego finansowanie ze środków publicznych (budżetu państwa), jest faktem powszechnie znanym, że parki narodowe generują liczne miejsca pracy (zarówno w skali lokalnej - usługi przewodnickie, handel, hotele, gastronomia, rękodzieło itp., regionalnej, jak i szerszej - transport osobowy) i istotnie różnicują strukturę zatrudnienia. Analizy pokazują, iż społeczności sąsiadujące z parkami narodowymi (tzw. gateway communities) odznaczają się znacznie korzystniejszymi wskaźnikami rozwoju niż społeczności podobnej wielkości zamieszkujące obszary w znacznym oddaleniu od parku. W ostatecznym rozrachunku założenie i utrzymywanie parku narodowego może być w ogólnym bilansie niezwykle opłacalną - z punktu widzenia społecznego oraz gospodarczego - państwową inwestycją.

Przyroda (nie)chroniona
Niestety, istniejący system, z punktu widzenia ochrony przyrody okazuje się równie nieskuteczny, co ekonomicznie niewydolny. Chociaż nakłady budżetowe na ochronę przyrody w Polsce są w porównaniu z innymi krajami rozwiniętymi bardzo niskie, nasze parki i tak są zbyt kosztowne. W przeliczeniu na jeden hektar powierzchni, państwowe środki przekazywane na działalność polskiego parku narodowego bywają nawet pięciokrotnie wyższe niż wszystkie środki (w tym federalna dotacja), jakimi dysponują amerykańskie parki narodowe. O ile te ostatnie stanowią symbole kultury narodowej i są powszechnie uznawane za istotny motor napędowy amerykańskiej gospodarki, polskie parki traktowane są jak gorsze i nietypowe nadleśnictwa, czego wyrazem jest uposażenie dyrektora parku - niższe od pensji nadleśniczego.

Władze resortowe oczekują od dyrektora parku przede wszystkim dbałości o dobre układy z administracją LP, samorządami, politykami. Ich skarga może oznaczać utratę stanowiska. Dzieje się tak, gdy dyrektor parku "zbyt pryncypialnie" potraktuje swoją misję, blokując np. zapędy samorządów na szkodliwą dla substancji parku rozbudowę infrastruktury. Brak zainteresowania krajowych struktur ochrony przyrody poziomem merytorycznym i etosem służbowym administracji parków sprawia, iż pasja przyrodnicza, osobista identyfikacja pracownika z ideą ochrony przyrody i inwencja, postrzegane bywają jako wykraczanie poza kompetencje czy wręcz "nielojalność".

Jednocześnie parki narodowe, z powodu narzuconego im leśnego modelu zarządzania, uwikłane są w zadania o charakterze czysto gospodarczym, często kolidujące z ideą ochrony przyrody. Tak zwana "gospodarka rezerwatowa", polegająca m.in. na wycinaniu drzew, sadzeniu nowych, walce ze "szkodnikami", angażując znaczne zasoby parków odbiera im jednocześnie unikalny aspekt dzikiej przyrody, a ich misję czyni zupełnie nieczytelną.

W efekcie system parków narodowych w Polsce nie tylko nie wykorzystuje odziedziczonych przez nas wspaniałych wartości przyrodniczych dla dobra całego społeczeństwa, ale skutecznie kompromituje najwyższą formę ochrony przyrody.

Samo się naprawi?
Często słyszę: w zasadzie masz rację, ale czy nie dostrzegasz pozytywnych zmian? Jak wiele mówi się o potrzebie ochrony bioróżnorodności w lasach, o ich funkcjach poza-produkcyjnych, nie sadzi się już tylko i wyłącznie sosny... Tak, dostrzegam, tyle tylko, że jako obywatela Polski, czyli współwłaściciela lasów publicznych, wcale mnie nie zadowala to, że o ile jakieś zmiany zachodzą, to jedynie na warunkach państwowego monopolisty, nad którym w dodatku samo państwo nie ma realnego nadzoru.

Co ma do powiedzenia ministerstwo w polityce leśnej kraju? Jego rola ogranicza się do legitymizacji inicjatyw administracji LP (np. automatyczne zatwierdzanie planów urządzeniowych nadleśnictw) oraz - do tej pory bardzo nieudanych - własnych inicjatyw ustawodawczych. Jakkolwiek zmianom ekip rządowych towarzyszą pewne przetasowania we władzach ministerstwa, trzon resortu wykazał się w ciągu ostatnich 15 lat wyjątkową odpornością na zmiany i po dzień dzisiejszy stanowi wygodną urzędniczą synekurę, a czasem poczekalnię dla czasowo "oddelegowanych" urzędników Lasów Państwowych.

Czy można mieć nadzieję, aby umocniony partyjniactwem i koleżeńsko-klubowymi układami system sam się zreformował? 26 tysięcy funkcjonariuszy Lasów Państwowych stanowi najbardziej rozproszoną grupę zawodową w sektorze państwowym. Właśnie ze względu na rozproszenie (i np. związanie pracowników LP przydzielonymi im mieszkaniami służbowymi), wszelkie oddolne próby zmian mogących naruszyć istniejący model funkcjonowania organizacji, muszą być skazane na niepowodzenie. Nie jest możliwe uzdrowienie sytuacji w polskich lasach i parkach narodowych bez radykalnej reorganizacji służb leśnych i parkowych.

Zamiast Lasów Państwowych
Nowy model zarządzania powinien zapewniać nadrzędność interesu ogólnopublicznego nad interesem branżowym oraz niezbędną równowagę między wymiarem ekonomicznym i ekologicznym gospodarki leśnej. Równowaga taka może zostać osiągnięta jedynie przy uwzględnieniu właściwej skali przestrzennej, do jakiej odnosi się funkcjonowanie całych ekosystemów leśnych.

Niereformowalną, monopolistyczną strukturę Lasów Państwowych, powinny zastąpić dwie niezależne organizacje: Krajowa Służba Leśna (KSL) i Wojewódzkie (lub regionalne) Służby Leśne (WSL). Pierwsza zarządzałaby lasami o znaczeniu kluczowym dla ochrony bioróżnorodności w skali kraju lub szerszej, czyli pozostałościami lasów pierwotnych, ostojami gatunków reliktowych, lasami stanowiącymi ważne korytarze ekologiczne (kategoria I lasów). WSL gospodarowałyby wszystkimi pozostałymi lasami publicznymi (kategoria II lasów).

Nadrzędnym priorytetem KSL byłoby zagwarantowanie trwałości przyrodniczych i ekologicznych funkcji lasów kategorii I oraz zapewnienie właściwego udostępnienia tych lasów społeczeństwu w sposób, który minimalizowałby negatywne efekty penetracji ludzkiej. Funkcja produkcyjna w lasach o znaczeniu krajowym powinna być całkowicie podporządkowana ich funkcjom pozaprodukcyjnym. Ze względu na niedochodowy charakter KSL, jej statutowa działalność byłaby zagwarantowana odpowiednim dofinansowaniem z budżetu państwa i/lub funduszy Unii Europejskiej.

Niezależne od KSL, Wojewódzkie Służby Leśne zastąpiłyby Regionalne Dyrekcje LP. Jakkolwiek dominującą funkcją lasów II kategorii byłaby zrównoważona produkcja drewna, również WSL obowiązywałoby przestrzeganie standardów ochronnych, wynikających z Ustawy o ochronie przyrody, międzynarodowych zobowiązań Polski (np. Konwencji Berneńskiej), zasad certyfikacji czy zasady poszanowania pomników przyrody i rezerwatów istniejących na ich terenie. Ponieważ beneficjentem gospodarowania majątkiem publicznym powinno być społeczeństwo, a nie jedynie zarządca, część wypracowanego przez WSL zysku powinna zasilać określone służby publiczne działające na terenie danego województwa (np. szkoły gminne, biblioteki publiczne, zakłady opieki zdrowotnej).

Jak robią to inni?
Proponowane rozwiązanie jest analogiczne do tego, jakie z wielkim powodzeniem funkcjonuje w USA. Obok lasów zarządzanych przez federalną służbę leśną (w Polsce odpowiadałaby im KSL), pełniących głównie funkcje ekologiczne, funkcjonują tam lasy stanowe (u nas WSL), mające charakter bardziej gospodarczy, istotnie partycypujące w kosztach funkcjonowania publicznych służb stanowych. Zarówno federalne, jak i stanowe służby leśne obowiązują procedury gwarantujące realny udział społeczeństwa w procesie decyzyjnym. Ich działalność, podobnie jak działalność parków narodowych - podlegających zupełnie innemu ministerstwu (departamentowi) - kontrolowana jest przez narodową agencję ochrony środowiska.

Rozdzielenie parków narodowych od gospodarki leśnej na szczeblu rządowym jest rozwiązaniem z powodzeniem funkcjonującym również w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie, w australijskim stanie Queensland, w Szwecji, Finlandii i innych krajach. Administracyjne oddzielenie parków narodowych od leśnictwa wcale nie oznacza zwolnienia administracji leśnej z obowiązku ochrony przyrody. Dobrym przykładem są amerykańskie lasy federalne, zarządzane przez służbę leśną, w których intensywność wyrębu zmalała w ostatnich 20 latach pięciokrotnie, gdzie powstają rozległe rezerwaty ścisłe, mocą ustawy (Wilderness Act 1964) desygnowane jako "na zawsze dzikie". W Szwecji poza rezerwatami zakładanymi na obszarze lasów publicznych, właściciele certyfikowanych lasów zobowiązani są do ochrony wszystkich tzw. key habitats (czyli obszarów, na których stwierdzono występowanie zagrożonych gatunków) oraz dodatkowo co najmniej 5% certyfikowanej powierzchni.

Nasz model
Według wstępnego szacunku, lasy zarządzane przez KSL zajęłyby ok. 25% powierzchni zagospodarowanych obecnie przez LP, przy czym znaczna ich część znalazłaby się w regionach wschodnich i górskich. W odniesieniu do części lasów II kategorii, odznaczających się najniższymi walorami przyrodniczymi, można by rozważać ich ewentualną (re)prywatyzację, uwzględniając przy tym wszelkie negatywne doświadczenia, jakie towarzyszyły prywatyzacji lasów w krajach ościennych.

Wyznaczenie obszarów I kategorii wcale nie musi się wiązać z koniecznością uruchamiania kolejnych wielkich programów badawczych. Wystarczy sięgnąć do licznych publikacji, obszernych baz danych jednostek badawczych i niezwykle aktywnych organizacji pozarządowych. Dobrym źródłem informacji o położeniu cennych obszarów przyrodniczych jest też dokumentacja urządzeniowa Lasów Państwowych. Lasy I kategorii powinny zapewnić skuteczną łączność przestrzenną istniejącym obszarom chronionym: parkom narodowym, większym rezerwatom, obszarom sieci Natura 2000.

Nowe oblicze parków narodowych
Chroniona przyroda, tak jak kultura, jako element dziedzictwa narodowego powinna zostać otoczona specjalnym mecenatem państwa. Tak jak zabytki architektoniczne podlegają innym zasadom niż budownictwo mieszkaniowe, także najcenniejsze fragmenty ojczystej przyrody, chronione w parkach narodowych, nie mogą być traktowane jak "nieco inne" nadleśnictwa. Najwyższy czas, aby zaczęto je postrzegać również jako zasadniczy element naszej kultury, przejawiającej się m.in. szacunkiem wobec narodowego dziedzictwa przyrodniczego.

Dlatego jednym z priorytetów państwa powinno być powołanie krajowej służby parków narodowych, sprawnie nadzorującej funkcjonowanie parków, i podporządkowanie jej Ministrowi Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Można rozważyć alternatywne rozwiązania: podporządkowanie parków narodowych Ministerstwu Skarbu (znaczna część ich obszaru stanowi własność Skarbu Państwa) lub Ministerstwu Spraw Wewnętrznych, co z kolei zapewniłoby służbie parków potrzebne jej prerogatywy o charakterze policyjnym (analogicznie do rozwiązania amerykańskiego).

Co z ministerstwem?
Taka reforma wymaga niezbędnych modyfikacji prawnych. Logicznym usytuowaniem leśnictwa jako dziedziny gospodarki naturalnej (wiejskiej) powinno być ministerstwo ds. rolnictwa, leśnictwa i rybołówstwa. Problemami związanymi z wpływem ludzkiej działalności na stan środowiska naturalnego nie może skutecznie zajmować się jedno z ministerstw i to tych najuboższych i najmniej wpływowych.

Ponieważ są to problemy wszechobecne, dotyczące wszystkich dziedzin życia (przede wszystkim życia gospodarczego!), Ministerstwo Środowiska powinno zostać zastąpione państwową inspekcją (agencją) ds. ochrony środowiska, podlegającą bezpośrednio Premierowi i sprawującą nadzór nad wszystkimi resortami. W przypadku gospodarki leśnej nadzorowałaby ona przestrzeganie przez KSL i WSL reguł wynikających z Ustawy o ochronie przyrody oraz innych regulacji.

Co zwycięży?
Które zobowiązania okażą się dla rządu bardziej wiążące: czy te złożone na przedwyborczych spotkaniach organizowanych z inicjatywy administracji Lasów Państwowych, czy wyborcze zobowiązanie wobec całego narodu - naprawy państwa? Czy obecny minister środowiska, sam będący leśnikiem, okaże się bardziej lojalny względem interesu ogólnospołecznego czy branży leśnej?

Andrzej Bobiec

Powyższy tekst pierwotnie ukazał się w czasopiśmie "Obywatel" nr 2(28)/2006. Więcej o piśmie: www.obywatel.org.pl


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz