DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Surowiec znikający z lasu

Forum Przemysłu Drzewnego

Autor: Jolanta Tokarczyk
Źródło: Forum Przemysłu Drzewnego
Data: 2006-03-13


Kradzież drewna w polskich lasach rośnie systematycznie od trzech lat. Tylko w pierwszym półroczu 2005 r. odnotowano aż 1387 przypadków nadużyć. Najczęściej dochodzi do nich na terenie woj. mazowieckiego i lubelskiego.

<small><center>fot. Nadleśnictwo Drewnica</small></center><small><center>fot. Nadleśnictwo Drewnica</small></center>

O tym, że z lasu ginie drzewo wiedzą chyba wszyscy. Złodzieje przyjeżdżają samochodami, wozami, rowerami, zaopatrzeni w piły lub siekiery i wycinają drzewa z pnia. Często jednak przedmiotem kradzieży jest surowiec wcześniej wycięty przez pilarzy, ocechowany i przygotowany do wywózki. Jak ocenia Tomasz Wójcik, zastępca dyrektora generalnego Lasów Państwowych, przypadki obu typów kradzieży rozkładają się niemal równomiernie.

Kto kradnie
Trudno jest opracować portret socjologiczny złodzieja, choć z doświadczenia pracowników organów ścigania i ze statystyk płyną pewne wnioski. – Najczęściej sprawcami kradzieży są średnio sytuowani, nie mający kolizji z prawem mężczyźni w średnim wieku – informuje Piotr Kaczorek, oficer prasowy policji w Wołominie. – Osoby te kradną na swój użytek, głównie na opał, i zazwyczaj drewno sosnowe. Sprawcy wykroczeń to zwykle mieszkańcy zalesionych okolic, ale nie najbliższych terenom kradzieży.

Do niedawna zmorą policjantów i strażników leśnych były dobrze zorganizowane i zmotoryzowane, choć niezbyt liczne, grupy przestępcze, działające na znanych sobie terenach. W nadleśnictwie w Wyszkowie leśnicy doskonale znają takie przypadki i niemal każdego roku zdarza się tam rekwirować stare Żuki, Nysy oraz inne pojazdy, którymi przewożone było kradzione drewno. Od kilku miesięcy sytuacja nieco się poprawiła; sprawcy wielu kradzieży zostali zidentyfikowani i ujęci, niekiedy nawet na gorącym uczynku. Niedawnym sukcesem miejscowej policji i straży leśnej było ujęcie złodzieja, który od ponad pół roku kradł drewno i dostarczał je do rzemieślników w północnych regionach kraju. Policjanci twierdzą, że nie można marginalizować także przypadków drobnych ilościowo kradzieży drewna na opał, bo choć jednorazowo złodziej nie wynosi wiele, to w skali całego kraju staje się to bardzo niepokojącym zjawiskiem. – Drewno traktowane jest jako najtańszy surowiec energetyczny, a lasy – zwłaszcza państwowe – jako niczyje – mówi Piotr Kaczorek. – W okresie letnim wykryliśmy w rejonie Wołomina dwa poważne przypadki kradzieży drewna. W Kraszewie Starym zatrzymany został kierowca Skody Fabii, który skradł drewno o wartości 500 zł na szkodę prywatnej osoby. Po zatrzymaniu tłumaczył, że zbierał je dla siebie na opał. Sprawa trafiła już do sądu wraz z aktem oskarżenia. Ujęto także woźnicę furmanki, transportującego cztery duże drzewa olszowe, skradzione z pasa lasu przy linii kolejowej w Jasienicy. Podczas przesłuchania zeznał, że surowiec był przewożony na czyjeś zlecenie.

Gdzie i kiedy kradną
Najwięcej przypadków kradzieży notowanych jest w województwie mazowieckim – szczególnie w okolicach Radomia, a także w lubelskim, gdzie przypadki te są najbardziej drastyczne. Oba regiony od dłuższego czasu zajmują niechlubne, pierwsze miejsca w policyjnych statystykach. Lepiej jest w północno-wschodniej części kraju. Na Mazurach zjawisko drobnych kradzieży występuje w niewielkim stopniu, choć zdarza się tam, że w proceder zamieszani są również pracownicy leśnictwa.

Dla złodzieja każda pora dokonania przestępstwa jest dobra; ale pod osłoną nocy kradną jedynie ci, którzy znają las. Zazwyczaj upatrzyli oni sobie drewno wcześniej i wiedzą jak do niego dotrzeć. Także przestępca ,,nietutejszy” robi zwykle wcześniejsze rozeznanie. Rzadko jednak ryzykuje nocną lub poranną wycieczkę do lasu. Co innego miejscowi przestępcy poruszający się autami. – Są najtrudniejsi do zatrzymania – uważa Stanisław Zysko, komendant straży leśnej z położonego w północno-wschodniej Polsce Nadleśnictwa Szczebra. – Podjeżdżają nocą małymi samochodami dostawczymi i podbierają drewno z gotowych stosów. Staramy się temu przeciwdziałać organizując zasadzki oraz nocne patrole.

Dlaczego kradną
Złodzieje najczęściej kradną drewno dla własnych potrzeb: na opał lub do wykończenia budowanego właśnie domku letniskowego. – Czasem w celu odsprzedaży, co próbujemy karać najsurowiej – mówi Tomasz Wójcik, z-ca dyrektora generalnego Lasów Państwowych. – W przypadku kradzieży na cele opałowe najlepszą formą przeciwdziałania jest prewencja. Dlatego właśnie nadleśnictwa starają się sprzedawać drewno miejscowej ludności po obniżonych cenach.

W przypadku grabieży drewna o niewielkiej wartości, realizowanych dla ,,własnych potrzeb”, organy ścigania są bardziej przejednane. Sprawy często umarza się z powodu ,,znikomego stopnia społecznego niebezpieczeństwa czynu”. Sądy uwzględniają tu jednak także relacje pomiędzy wartością przywłaszczonego drewna a kosztami zaangażowania odpowiednich służb. 4-milionowe straty z tytułu kradzieży, podzielone przez 10 tys. przypadków, dają niewielką ,,statystyczną” wartość pojedynczego przestępstwa lub wykroczenia. Jednak, jak informuje komendant Włodzimierz Wrzosek z posterunku Straży Leśnej z Drewnicy, strażnicy leśni starają się wnosić akty oskarżenia i egzekwować nawiązkę z tytułu poniesionych strat w taki sposób, by sprawca kradzieży nigdy nie czuł się bezkarny.

Składowanie od 2 tygodni
Usługi wycinania drzew kontraktowane są ,,na zewnątrz” i wykonywane przez wyspecjalizowane firmy. Opłaty natomiast reguluje się za wykonaną usługę – wyrąbane metry sześcienne drewna. Jeśli jednak okaże się, że ilość drewna, które firma przygotowała do wywózki, po kilku dniach lub tygodniach zmniejsza się w zaskakującym tempie, powstają problemy. W opinii Tomasza Wójcika, odbiór drewna powinien być realizowany na bieżąco – drewno zmierzone przez leśniczego i przyjęte na magazyn, a firma zewnętrzna, która wykonała usługę, wynagrodzona niezależnie od tego, co później stanie się z surowcem. – Teoretycznie drewno pomiędzy ścięciem a odebraniem nie powinno w ogóle przelegiwać – kontynuuje Tomasz Wójcik. – Czas pomiędzy odebraniem a przekazaniem nabywcy zależy od rodzaju surowca. Jednak drewno wielkowymiarowe, zgodnie z instrukcją Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, w okresie letnim nie powinno leżeć w lesie dłużej niż 2 tygodnie.

Tymczasem z opinii leśników i pilarzy wynika, że często nie udaje się dotrzymać terminów. Leśnicy skarżą się na braki kadrowe – w ostatnim czasie liczbę strażników zredukowano z 1200 do 1100 osób. Poza tym, ścięte drewno, szczególnie w okresach dekoniunktury, leży w lasach nawet po kilka miesięcy, przez co udowodnienie złodziejowi, że ukradł materiał z konkretnego miejsca jest niezwykle trudne. – Pamiętam sytuacje, kiedy inspektorzy leśni znajdowali na podwórku złodzieja drewno pochodzące z kradzieży na ich terenie. Niekiedy leżało w stosie z innymi rodzajami drewna – dodaje Włodzimierz Wrzosek z Drewnicy. Adam Matak, właściciel Zakładu Usług Leśnych, prowadzącego wycinkę, ocenia, że w jednych regionach kradzieże drewna zdarzają się bardzo często, a w innych nie występują prawie wcale. Najczęściej jednak podkradane są niewielkie ilości surowca, co dla pilarzy jest szczególnie niekorzystne. – Drzewo, które leżało w lesie, zostało odbite, a następnie skradzione, jest wpisywane do protokołu – mówi Adam Matak. – My natomiast otrzymujemy wynagrodzenie za wykonaną pracę mimo, że na stanie jest mniej surowca. Niestety, kosztów zerwania drzewa, które nie zostało wcześniej obłożone, nikt nam nie zwróci.

Zgodnie z planem
Nadleśnictwo Drewnica zajmuje czołowe miejsce pod względem ilości kradzieży. Pracuje tu zaledwie czterech strażników, mających do dyspozycji tylko jeden samochód i ograniczone możliwości, by wypełnić wszystkie nałożone ustawą zadania. – Liczne kradzieże na tych terenach są konsekwencją sąsiedztwa stolicy, anonimowości jej mieszkańców, zubożenia ludności, a także dużej ilości domków letniskowych – tłumaczy Włodzimierz Wrzosek. – To, jak długo leży w lesie ścięte drewno, uzależnione jest przede wszystkim od terminu transportu Leśniczy ma na to niewielki wpływ. Mamy odbiorców strategicznych, do których musimy dostarczyć drewno i praktycznie od ich decyzji zależy termin odebrania surowca. Jeżeli gotowe drewno zostało skradzione, trzeba zdjąć je ze stanu, z czym wiąże się cała, przewidziana prawem procedura.

Po otrzymaniu meldunku od leśniczego o kradzieży drewna wszczynane jest dochodzenie. Jeśli sprawca nie zostanie wykryty, sprawę kieruje się do prokuratury, celem umorzenia postępowania i dopiero wtedy drewno zostaje prawnie zdjęte ze stanu. W przypadku, gdy z jednej pozycji, np. trzebieżowej, zostanie skradziony surowiec, nadleśnictwo nie zmniejsza o zagrabioną ilość dostawę do odbiorcy. Drewno dostarczane jest z innego miejsca, na którym wykonywane są planowe zabiegi. – Nadleśnictwo nie sprzedaje drewna pozycjami planu – wyjaśnia Włodzimierz Wrzosek. – Umowy podpisywane są na konkretną masę surowca, gatunek i sortyment. Z danej pozycji można pozyskać tylko tyle drewna ile wyliczono w trakcie wykonywania szacunków brakarskich. Nie ma tu miejsca na żadną dowolność. Pozyskanie materiału w nadleśnictwie ograniczone jest etatem, tzn. ilością drewna przeznaczoną do pozyskania, określoną w planie urządzenia lasu. Wynika ona z potrzeb odnowienia, pielęgnowania i ochrony lasu oraz zasady trwałości i ciągłości użytkowania. Dla kontrahenta nie ma już znaczenia czy będzie to drewno ze zrębów, trzebieży czy z innych źródeł.

Współpraca z policją
Służby leśne współpracują przede wszystkim z policją. Z informacji, jakie uzyskaliśmy w jednym z podwarszawskich komisariatów wynika, że takie patrole przynoszą korzyści obu stronom. Leśnicy, zwykle dobrze znający topografię swojego terenu, wiedzą gdzie znajduje się przygotowane do wywiezienia drewno. Często dysponują też lepszymi pojazdami niż policja. Ta z kolei, podczas wspólnych akcji ma możliwość poszukiwania skradzionych aut, nierzadko ukrywanych w podmiejskich lasach. Niekiedy podejmowane są także wspólne działania z Inspekcją Transportu Drogowego. Ich głównym celem jest jednak wykrycie przeładowania pojazdów przewożących drewno. Przypadki przywłaszczenia surowca ujawniane są tylko „przy okazji” i stosunkowo rzadko. Nie wszystkie przypadki ujawnionych kradzieży muszą być zgłaszane na policję. Strażnicy leśni posiadają bowiem szczególne uprawnienia wynikające z ustawy o lasach. Mogą m.in. zatrzymać i doprowadzić sprawcę na policję, zarekwirować narzędzia i przedmioty pochodzące z przestępstwa; mają też prawo prowadzenia dochodzeń, a także wnoszenia i popierania aktów oskarżenia w postępowaniu uproszczonym.

Dane statystyczne Komendy Głównej Policji i Lasów Państwowych co do liczby kradzieży znacznie się różnią. Rozbieżności wynikają m.in. z faktu, że w statystkach policyjnych ujęte są tylko przypadki kradzieży, stwierdzone z art. 290 kk (tzw. kradzież leśna) i nie obejmują wykroczeń, których w tym przedmiocie jest najwięcej. Często o grabieży nie informują sami właściciele lasów prywatnych, dla których procedura prawna okazuje się zbyt długa i wyczerpująca. Tymczasem nagłośnienie i ujawnianie tego typu przypadków mogłoby przyczynić się do zmiany społecznego nastawienia. Wydaje się bowiem, że ciągle świadomość społeczna o tym, że kradzież drzewa to przestępstwo, jest zbyt niska. 

Surowiec znikający z lasu (Zdjęcia: 6)

<small><center>fot. Nadleśnictwo Drewnica</small></center><small><center>fot. Nadleśnictwo Drewnica</small></center><small><center>fot. Elzbieta Strucka</center></small><small><center>Kradzieże drewna w lasach <br>od 2000 r. do 2005 r. </small></center>Zagrożenia ustawowe przestępstw

 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz