DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Leśna kariera

Autor: do wiadomości redakcji
Źródło: DRWAL (3/06) - Listy do redakcji
Data: 2006-03-01


Gdy kończyłem studia leśne wiedziałem, że chcę pracować w Lasach Państwowych. Wyobrażałem sobie, że tylko tak można żyć. I tylko taka praca może przynosić radość. Mój entuzjazm szybko jednak przygasł.

Po pełnych stresu przygotowaniach do egzaminu na staż w LP (który w końcu okazał się całkiem prosty) zostałem stażystą w jednym z nadleśnictw. Już pierwszego dnia przydzielono mi opiekuna - inżyniera nadzoru, którego widziałem potem jeszcze zaledwie kilka razy. Posadzono mnie w biurze w towarzystwie dwóch pań, gdzie od rana słuchałem o losach bohaterów "Klanu" czy "Plebanii" i o tym, jak to strasznie ciężko pracuje się w nadleśnictwie. Dwa miesiące spędzone przy biurku miały pozwolić mi m.in. na - zgodnie z programem odbywania stażu - dogłębne opanowanie obsługi SILP-u (Systemu Informatycznego Lasów Państwowych) i zaznajomienie się z procedurami przetargowymi.

No i rzeczywiście - zostałem zaznajomiony. Ale w zasadzie jedynie dzięki swej dociekliwości i zapałowi. Trudno jednak nazwać moje umiejętności dobrymi. Świetnie za to robię tabelki w Excelu, parzę kawę, no i wiem kim jest doktor Lubicz.

Po dwóch miesiącach biurowej "sielanki" trafiłem w teren. Tu rzeczywiście poznałem smak pracy leśnika. Okres największych cięć, jedna firma leśna i czterech podwykonawców, kupa papierów do wypełniania. A każdy druczek "szalenie wszystkim do szczęścia potrzebny" wypełniany chyba po to tylko, żeby stworzyć popyt na papierówkę.

Dopiero w terenie doświadczyłem, co się dzieje, kiedy firma usługowa jest niesolidna. Zrozumiałem też narzekania na stawki za roboty leśne.

Poznałem kilku przedsiębiorców, których firmy całkiem nieźle prosperowały oraz takich "rowerowych biznesmenów", często dobrych pilarzy, ale mających spore trudności z odnalezieniem się w obecnej rzeczywistości.

Moje marzenie o zielonym mundurze nie zniknęło. Czuję się jednak leśnikiem. Jestem odpowiedzialny za las, który pielęgnują moi ludzie. Jestem przekonany, że bez nas, pracowników firm leśnych, leśnictwo w Polsce nie może istnieć. Mam nadzieję, że nowe kierownictwo LP także to rozumie.

Rok stażu minął szybko. Poznałem kilku leśniczych, panie z biura okazały się całkiem sympatyczne. Straciłem wiele złudzeń. Nadal jednak chciałem pracować w LP.

I byłaby to dobra puenta tego listu, gdybym pozytywnie przeszedł postępowanie kwalifikacyjne do pracy w Lasach. Konkursu jednak nie przeszedłem. Okazałem się za słaby, a moje doświadczenie i wiedza leśna za małe. Zabrakło mi chyba czegoś jeszcze. Jeden ze znajomych leśniczych podsumował to krótko: "w tym kraju lepiej się urodzić bez głowy, niż bez pleców".

Zacząłem się zastanawiać, dlaczego nie udało mi się załapać do pracy w LP? Przecież w opinii moich przełożonych byłbym doskonałym pracownikiem. Sięgnąłem do wykazu zasad oceny kandydatów ubiegających się o pracę w Lasach.


Jakież wielkie było moje zdziwienie, gdy doczytałem się, że podczas naboru pracowników, komisja przyznaje punkty za np. temat pracy dyplomowej czy magisterskiej, premiując wyższą liczbą punktów tematy dotyczące najaktualniejszych problemów gospodarki leśnej (świadczące o nowatorskim spojrzeniu autora na leśnictwo, wymagające dużego nakładu pracy, szerokiej wiedzy zawodowej i ogólnej kandydata). Myślę, że każdy uczeń czy student pisze pracę dyplomową czy magisterską z tematu, który po prostu najbardziej mu "leży". Chcąc napisać pracę mającą szansę na dobrą ocenę należałoby stworzyć dzieło pt. "Wpływ wyborów parlamentarnych na rotację kadr w Lasach Państwowych". A ilu nadleśniczych przy zatrudnianiu pracownika kieruje się tematem jego pracy magisterskiej czy dyplomowej? Chyba niewielu.

Poza tym jak można obiektywnie ocenić temat pracy? Kto rozstrzygnie, czy ważniejszy dla polskiego leśnictwa jest wzrost sosny na odnowieniach naturalnych, czy wzrost populacji bobrów?

A nakład pracy? Magisterka kolegi, który od trzeciego roku pięcioletnich studiów badał wzrost sadzonek drzew leśnych w różnych warunkach, dostała dwa punkty na pięć możliwych. Gratuluję szanownej komisji - trzy lata solidnych badań to wkład pracy oceniony na dwóję.

Kolejnym hitem jest punktowanie treści listu motywacyjnego i życiorysu. Komisja, według uznania, przyjmuje ilość i rodzaj kryteriów podlegających ocenie. Jak można oceniać rodzinne tradycje leśne lub związek absolwenta ze środowiskiem wiejskim? No chyba tylko tak, że uczciwy, kompetentny i kandydat na pracownika LP musi być synem nadleśniczego lub co najmniej inżyniera nadzoru mieszkającego na wsi. No i musi się urodzić w stogu siana. To tak, jakby przyjąć za pewnik, że doskonały adwokat rodzi się tylko na sali sądowej (nie mylić z salą przesłuchań lub aresztem).

Nie chcę opisywać wrażeń z udziału w konkursie o pracę w LP. Trudno mi także powiedzieć, że moja pewność i wiara w siebie nie zostały zachwiane. Cała ta procedura to zwierciadło polskiej rzeczywistości.
Wyjechałem śladami wielu rodaków do Anglii. Jednak po roku pracy nawet bardzo dobre warunki finansowe nie były w stanie mnie tam zatrzymać. Zacząłem szukać pracy w Polsce.

Od znajomych dowiedziałem się, że jedna z firm leśnych na Mazurach potrzebuje osoby na stanowisko kierownika robót leśnych. Pojechałem tam. Właściciel firmy zabrał mnie na kilka godzin do lasu. Będąc w terenie rozmawialiśmy o leśnictwie, łowieniu ryb, pszczelarstwie i wojnie w Iraku. Dostałem pracę. Potem okazało się, że z kilkoma osobami już wcześniej rozmawiał i stąd ta wycieczka do lasu. Chciał po prostu być przekonany do swojego wyboru.

Za oszczędności z Anglii kupiłem - jak mawia moja małżonka - domek na kurzej stopce. Remont ma się ku końcowi, a ja sobie pracuję - w opinii moich znajomych z LP - po przeciwnej stronie barykady. Ja jednak wiem, że jest to dokładnie ta sama strona.

Udało mi się, bo trafiłem na mocną i solidną firmę. Pod koniec pierwszego roku pracy przeżyłem czas przetargów. Było trochę nerwów, ale jak to w życiu, wszystko toczy się dalej.

Praca w prywatnej firmie nauczyła mnie bardzo wiele. Zachęcam wszystkich, którzy nie mają dobrych wujków (to znaczy nadleśniczych czy inżynierów nadzoru), by spróbowali swoich sił w firmach leśnych.

Imię i nazwisko
do wiadomości redakcji

Od redakcji:
O komentarz do listu naszego Czytelnika poprosiliśmy dyrekcję generalną LP. Poniżej publikujemy to, co w tej sprawie, specjalnie dla Czytelników Drwala, napisał Edwin Drobkiewicz, naczelnik wydziału kadr i szkoleń w DGLP.

Edwin Drobkiewicz, DGLP: Refleksje są mimo wszystko budujące. Oto pomimo rozczarowań, jakie deklaruje absolwent, praktyka w okresie stażu okazała się być pożyteczną, a zdobyte doświadczenie zaprocentowało przyjęciem do pracy w zakładzie usług leśnych na kierowniczym stanowisku.

Podzielając opinię o wątpliwym kryterium, stosowanym w trakcie egzaminu dla kandydatów do pracy w Lasach Państwowych, jakim była ocena tematu pracy dyplomowej, w 2004r. zastąpiono to kryterium oceną stażysty na podstawie przebiegu stażu, wystawianą przez nadleśniczego.

Uwzględniając dotychczasowe uwagi i doświadczenia w rekrutacji absolwentów na staż i do pracy w LP, zamierzamy w trybie pilnym dokonać szeregu zmian w ich zasadach. Sądzimy, że zmiany te uzyskają akceptację zainteresowanych stron tego procesu.

Bardzo istotne są uwagi dotyczące opiekuna stażysty. Trudno oczekiwać, aby stażysta był swego rodzaju ,przybocznym" opiekuna, jednak brak zainteresowania lub nawet tylko dostatecznego zainteresowania z jego strony przebiegiem stażu należy uznać za znaczące uchybienie. Opiekun stażysty nie może być figurantem. Ta uwaga wymaga zdecydowanej reakcji kierowników jednostek, a także zainteresowania służb kadrowych regionalnych dyrekcji LP i nie tylko.

Marzenie absolwenta o mundurze leśnika należy uznać za uzasadnione, ale należy również zauważyć, że nie wszyscy absolwenci znajdą zatrudnienie w LP. I trzeba się z tym pogodzić. Bardzo słuszne są zatem decyzje o podjęciu pracy w zakładach usług leśnych. Należy mieć nadzieję, że ranga tych jednostek będzie stopniowo wzrastać, co leży w obopólnym interesie zakładów i LP. Dobry zakład to zakład prowadzony przez wykształconych leśników, posiadających wysoki prestiż zawodowy w środowisku.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz