DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Czy czas już rąbać las?

Gazeta Wyborcza

Autor: Kalina Celińska
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: 2005-12-01


"Czy czas już rąbać las?" pyta Gazeta Wyborcza w Zielonej Górze. W mieście brakuje terenów pod inwestycje. Zdaniem magistratu jedynym rozwiązaniem jest wycinka kilkuset hektarów lasów. O tym, czy ekonomia wygra z ekologią, zdecydują radni.

Jeśli dziś do drzwi miasta za­puka inwestor, to nie mamy mu nic do zaoferowania - snuł czarny scenariusz w ratuszu Zdzisław Szczepański, naczelnik wydziału geodezji i gospodarowania mieniem w zielonogórskim Urzędzie Miejskim.

W tej chwili lasy zajmują ponad jedną trzecią powierzchni z ok. 5,8 tys. ha gruntów miejskich. Miasto otacza kilkaset hektarów drzew. Z wyliczeń Szczepańskiego wynika, że działek o powierzchni powyżej tysiąca metrów kw., czyli tych atrakcyjnych dla inwestorów, jest w mieście niewiele. Jednak nawet wśród tych do wzięcia nie wszystkie nadają się pod inwestycje. Przykłady? - Cały obszar okolic ul. Foluszowej jest stracony. Przez działkę przebiega strefa ochronna linii wysokiego napięcia. Rozciąga się na 30 metrów w prawo i tyle samo w lewo. Jej zlikwidowanie ciągnęłoby za sobą ogromne wydatki. Wagmostaw przy ul. Urszuli to z kolei same chaszcze i woda - tłumaczył Szczepański. Magistrat zapowiada, że już w grudniu zabraknie terenów także na terenie Spalonego Lasu przy Trasie Północnej. Swoje siedziby mają tam m.in. Makro. Sanbud i Stelmet. Chętni na resztę już złożyli wnioski w magistracie. Do wzięcia została tylko jedna, 1,5-hektarowa działka.

Wczoraj radni zdecydowali się wystawić na sprzedaż ziemię przy ul. Źródlanej. To nie wystarczy. Zdaniem władz miasta konieczna jest wycinka od 300 do 400 ha lasów na terenach okalających Spalony Las. Te w zdecydowanej większości są własnością Lasów Państwowych. Wśród radnych odezwały się głosy sprzeciwu. Pomysły oburzyły Zygmunta Lipnickiego z PiS, wykładowcy Uniwersytetu Zielonogórskiego. - W takim razie będzie­my wkrótce Łysą Górą, a nie Zieloną. Wprowadzamy becikowe, bo dzieci się nie rodzą. Kto więc powiedział, że miasto musi się rozbudowywać? - denerwował się Lipnicki.

Pełny tekst: Gazeta Wyborcza w Zielonej Górze, 2005.11.30


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz