DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Pod prąd

Obywatel nr 4/2003

Autor: Jarosław Urbański
Źródło: Obywatel nr 4/2003
Data: 2003-03-09


Wielkie korporacje niejednokrotnie zaskakują rozległością swoich współzależności kapitałowych.
Tworzą wielobranżowe międzynarodowe monopole, które posiadają bezpośredni wpływ na szereg dziedzin istotnych dla naszego codziennego życia. Przedsiębiorstwa związane z energetyką są istotnym ogniwem tych związków. Czy możliwa będzie w przyszłości demonopolizacja rynku energii? Jakie konsekwencje może mieć wzrost znaczenia energii odnawialnej dla lokalnych gospodarek?

Siła powiązań
Współcześnie sektor energetyczny jest ściśle związany nie tylko z paliwowym (w tym z szeroko rozumianym przemysłem wydobywczym), ale także z motoryzacyjnym (w tym z budową autostrad i ubezpieczeniami) i wreszcie telekomunikacyjnym. Dzisiejsi "władcy energii" dzierżą w swych rękach ogromną władzę, pozwalającą na dowolne kształtowanie politycznego, a nawet społeczno-kulturowego oblicza naszego świata. W imię ich interesów wybuchają konflikty zbrojne (jak ostatnio w Iraku), ignorowane są międzynarodowe ustalenia w sprawie ochrony środowiska (bojkot przez USA Protokołu z Kioto dotyczącego redukcji emisji CO2), rządy podpisują niekorzystne dla swojego narodu umowy (jak "kontrakt stulecia" Polski z Rosją, a potem umowa z Norwegią w sprawie dostaw gazu ziemnego), utrącane są też niekorzystne dla nich ustawy, jak ostatnio w Polsce o biopaliwach. Te interesy zwykliśmy kojarzyć z takimi firmami, jak Shell, Texaco czy Gazoprom, ale są także inni, bardziej nam bliscy przedstawiciele energetycznego "lobby".

Jedną z głównych postaci reprezentujących interesy tego konglomeratu jest Jan Kulczyk. Grupa Kulczyk Holding w latach 90. zainwestowała w Polsce łącznie 1,5 mld dolarów. Zainteresowanie tego koncernu skupia się wokół określonych branż, z których synergii czerpie zyski. Na stronach internetowych Holdingu można przeczytać: "Kulczyk Holding S.A. i związane z nim firmy wnoszą istotny wkład w realizację przedsięwzięć o strategicznym znaczeniu dla gospodarczego i cywilizacyjnego rozwoju Polski - takich m.in. jak unowocześnienie i rozwój rynku telekomunikacyjnego, w tym stworzenie rynku telefonii cyfrowej, unowocześnianie i rozwój rynku ubezpieczeniowego /.../, rozwój motoryzacji, budowa autostrad". Firma deklaruje także zainteresowanie rynkiem energetycznym, w tym handlem energią elektryczną i gazem ziemnym, a także - ostatnio - prywatyzacją rynku paliwowego. Przedsięwzięcia Kulczyka kojarzone są z takimi m.in. firmami, jak France Telecom i Telekomunikacja Polska, Volkswagen, Towarzystwo Ubezpieczeniowe "Warta" S.A., Autostrada Wielkopolska S.A. i wiele innych.

Energetyczny podbój
Ostatecznym celem wielu działań jest zapewnienie ponadnarodowym firmom dostępu do jak największych i jak najtańszych źródeł energii. W trakcie konfliktu irackiego polskie gazety z trudem ukrywały tę prawdę, drukując na pierwszych stronach deklaracje, że wojna wybuchła w imię wolności i demokratycznego ładu, a na końcowych, w działach gospodarczych, że jej powodem jest troska o cenę ropy naftowej i wzrost ekonomiczny. Konflikt ten był nie tylko zderzeniem różnych kultur i cywilizacji, ale także interesu gospodarczego bogatej Północy i biednego, ale rozwijającego się Południa. Jak podaje Międzynarodowa Agencja Energii, w latach 2000-2020 zapotrzebowanie na energię wzrośnie o 60%, ale w swej zasadniczej części będzie przypadać ono na kraje rozwijające się: Chiny, Indie, kraje dalekiego Wschodu i Ameryki Południowej. Tymczasem dostęp do najtańszego paliwa - ropy naftowej - kurczy się, a jej zasoby są obecnie obliczane na 30 lat. Trzeba przy tym pamiętać, że im bardziej będzie to towar deficytowy, tym wyższa będzie jego cena. Od ropy i jej ceny zależny jest interes większości państw wysokorozwiniętych (przede wszystkim USA), a raczej powinniśmy napisać: większości międzynarodowych korporacji. Warto w tym miejscu dodać, iż istotna jest tu kwestia profitów, jakie osiąga Rosja z tytułu sprzedaży swojej ropy i gazu, oraz chęć "obejścia" - przez Stany Zjednoczone i niektóre kraje Europy - Moskwy w kontaktach z "ropodajnymi" krajami środkowo-azjatyckimi. To stanowi właściwe tło dla interpretacji wojny czeczeńskiej, problemu kurdyjskiego, sytuacji w Afganistanie itd.

Dla międzynarodowych koncernów liczy się zresztą nie tylko "bezpieczny" dostęp do źródeł energii, ale także do rynków zbytu. To stwierdzenie, które wydaje się być truizmem, ma jednak - zwróćmy uwagę - znaczenie podwójne. Nie chodzi bowiem tylko o dotarcie do jak największej ilości odbiorców, ale o wpływ na rodzaj i skalę konsumpcji. Korporacje chcą uczestniczyć (i uczestniczą) w ustalaniu standardów naszego życia codziennego, w kształtowaniu naszych wyobrażeń, czym jest "dobre życie" i proponują abyśmy przedkładali lojalność klienta korporacji nad lojalność obywatela względem swoich wspólnot. W takich przypadkach poziom naszego życia definiuje się w kategoriach materialnych - "mieć", a nie "być", bagatelizując, a często wyśmiewając zagadnienia związane z ekologią i zdrowiem.

Wprost o biopaliwach
Na przełomie 2002 i 2003 r. odbyła się w Polsce dyskusja nad sensem wprowadzenia ustawy określającej minimalny poziom zawartości w paliwach biokomponentów, czyli składników uzyskanych z roślin. Ważna konstatacja w tej dyskusji to fakt, że 1 emisji dwutlenku węgla jest spowodowana ruchem drogowym. Zastosowanie biopaliw w transporcie poważnie redukuje emisję CO2. Reprezentujący interesy wielkiego biznesu tygodnik "Wprost" w numerze z 19 stycznia br. wydaje jednak wyrok: "Biopaliwa nie mają ekologicznych zalet!" i utopią nazywa argument, że mogą one o 10% zmniejszyć liczbę zachorowań na raka. Jako nierealne traktuje również szacunki, że ustawa o biopaliwach mogłaby się przyczynić do powstania kilkudziesięciu, a może nawet kilkuset tysięcy nowych miejsc pracy na wsi. To, co mają w tym względzie do powiedzenia koncerny jest bardziej przekonujące dla dziennikarzy wspomnianego tygodnika.

Firmy motoryzacyjne jednoznacznie wykluczają zastosowanie biopaliw w ich silnikach i straszą użytkowników konsekwencjami. Przedstawiciele Forda stwierdzają: "Uszkodzenia silników spowodowane zużyciem takich paliw nie podlegają naszej odpowiedzialności gwarancyjnej", a ich odpowiednicy z Orlenu dodają, że koszty przystosowania systemu sprzedaży wzbogacanego biokomponentami paliwa zostaną przerzucone na kierowców. "Wprost" stwierdza, że próba wprowadzenia ustawy o biopaliwach odbędzie się kosztem 14 milionów zmotoryzowanych Polaków. "Można przecież - ironizuje dalej gazeta - ustawą nakazać picie szklanki mleka do śniadania - poratujemy mleczarnie. Każmy wszystkim ogrzewać węglem domy - kopalnie staną na nogi. Gdy w obowiązkowym prezencie do każdego zakupionego auta dołączymy kolejową szynę, nie trzeba będzie bankrutujących hut sprzedawać wrażym inwestorom". Co za poczucie humoru - dość typowe dla neoliberalnej retoryki. Śmieszy szczególnie wtedy, gdy tekst na temat biopaliw okrasza reklama obiecująca "tankowanie za darmo przez całe życie" na stacjach paliw BP i Aral.

Utrata energetycznej suwerenności
Oplatająca całą Ziemię sieć zależności konglomeratu przedsiębiorstw energetycznych, telekomunikacyjnych i motoryzacyjno-transportowych najlepiej chyba pokazuje rozmiar globalizacji. Transgraniczne i transnarodowe światłowody, rurociągi, sieci energetyczne itp., tworzą system, dzięki któremu możliwy jest przepływ energii, informacji i kapitału. To także przejaw uzależnienia lokalnych gospodarek od globalnych struktur biznesu. Szefowie i zawiadowcy wielkich korporacji mogą mieć poczucie, że ogarniają swoimi wpływami cały glob. Większości zwykłych ludzi musi wystarczyć codzienny świat lokalny, nad którym jednak w coraz większym stopniu tracą kontrolę. Niepostrzeżenie stajemy się - jako lojalni klienci - członkami wielkich korporacji.

Dziś już trudno sobie wyobrazić, aby w takiej branży jak energetyka można było odzyskać "lokalną niepodległość". Utraciliśmy ją albo tracimy w skali kraju, nie mówiąc już o gminach. Głośny niedawno konflikt wokół warszawskiego STOEN-u jest tylko jednym z przykładów prywatyzacji tego sektora w Polsce i przejmowania go przez korporacje (w tym przypadku RWE). Krytycy procesów globalizacji ujmujący zagadnienie w kategoriach interesu narodowego, wskazują jednoznacznie na utratę przez Polskę suwerenności poprzez wyprzedaż tak ważnego sektora gospodarki obcemu (lub ponadnarodowemu) kapitałowi. Bezpieczeństwo energetyczne będące do tej pory prerogatywą państwa, znalazło się w rękach wielkich korporacji. Państwo stało się tylko stróżem - w postaci policjanta i komornika - nowego porządku własnościowego.

Kapitalistyczny system korporacyjny nie jest jednak monolitem i "tworzy" wiele wewnętrznych sprzeczności, będących rezultatem jego własnej logiki rozwoju. Na przykład życie gospodarcze nie jest w stu procentach opanowane przez korporacyjny globalny kapitał - w grze biorą jeszcze udział lokalni przedsiębiorcy, którzy konkurują o "swoje zyski". Rozwój technologiczny, który pomaga multikorporacjom opanować i kontrolować większość rynków, pozwala w sprzyjającym okolicznościach również odzyskać inicjatywę przez lokalne wspólnoty. Bezprzykładny wyzysk i pozbawianie ludzi dochodów prowadzi to tego, iż poszukają oni alternatywnych rozwiązań dla swoich lokalnych gospodarek.

Nowe źródło
Energetyka oparta na źródłach odnawialnych, a zwłaszcza na biomasie, jest taką ekologiczną odpowiedzią na rozwój korporacjonizmu z jednej strony oraz energetyki konwencjonalnej i jądrowej z drugiej. Generalnie można stwierdzić, iż gospodarki lokalne przeważnie szukały swojego bezpieczeństwa energetycznego opierając się na lokalnych zasobach paliw. Dopiero intensywna industrializacja sukcesywnie zmieniła sytuację w tym względzie. Jednak w dużej części biomasa stanowi również dziś poważną część "konsumowanej" na świecie energii - blisko 20% (przy czym dla krajów uboższych ten udział jest większy). W ostatnich latach zaobserwować można wzrost udziału energii odnawialnej (gdzie biomasa stanowi źródło najważniejsze) w ogólnym zużyciu energii w niektórych wysokorozwiniętych krajach europejskich, zwłaszcza takich, jak Szwecja (30,7%), Finlandia (23,9%) i Austria (23,2%). Według zamierzeń Unii Europejskiej, udział źródeł odnawialnych w produkcji energii elektrycznej wzrośnie w najbliższych latach z 14,3 do 23,5%.

Ta strategiczna zmiana związana jest z pojawieniem się technologicznych możliwości efektywnego spalania różnego typu biomasy, jak słoma czy drewniane zrębki (w tym także wszelkiego typu odpady leśne i tartaczne). Na dzień dzisiejszy w Polsce nowe technologie pozwalają na budowę ciepłowni o mocy kilku, a nawet 20 MW. Tym sposobem można zapewnić energię cieplną nawet kilkunastotysięcznym miastom (10 MW). Na świecie istnieją też doświadczenia w zapewnieniu energii dla dużo większych aglomeracji. Z punktu widzenia technologicznego problem ten jest bowiem rozwiązywalny, ale na dzień dzisiejszy trudne do opanowania - w przypadku biomasy - są zagadnienia logistyczne. Obok energii cieplnej istnieje też możliwość produkcji energii elektrycznej, która jest niejako "odpadem" przy produkcji na potrzeby centralnego ogrzewania i/lub centralnej wody użytkowej. Tak się jednak składa, że istniejąca technologia spalania biomasy jest dość droga. Cena jest metodą kontroli przez koncerny energetyczne - coraz bardziej zainteresowane tym źródłem energii - rynku paliw odnawialnych. Z drugiej jednak strony powstają też liczne "lokalne" rozwiązania technologiczne.

Wszystko to powoduje, że koszt wybudowania siłowni w przeliczeniu na 1 MW mocy waha się od 300 tys. do grubo ponad 1 mln złotych. Co za tym idzie, koszt wyprodukowania jednostki energii z biomasy (na który składa się w dużej mierze amortyzacja nakładów kapitałowych) jest wyższy od niektórych paliw kopalnych (węgiel kamienny i brunatny), ale przeważnie niższy niż w przypadku gazu ziemnego i oleju opałowego. Analizując wiele społeczno-ekonomicznych zalet biomasy jako źródła energii, warto wspomnieć o tym, iż przyczynia się ona do redukcji dwutlenku węgla. Biomasa emituje podczas spalania tyle CO2, ile wcześniej absorbowała z atmosfery, zatem bilans jest równy zeru. Jest to duża korzyść dla środowiska w porównaniu z emisją gazów przy spalaniu paliw kopalnych.

Mówiąc o energii odnawialnej nie można zapomnieć o innych ważnych korzyściach. Po pierwsze, dzięki produkcji energii z lokalnych źródeł, a nie np. z importowanego i przesyłanego przez tysiące kilometrów gazu ziemnego, sprawiamy, że pieniądze przeznaczane na paliwo pozostają w obrębie wspólnoty lokalnej. Środki finansowe nie są w takim przypadku transferowane do innych krajów czy regionów, pod tym wszak warunkiem, że ciepłownia (czy elektrociepłownia) nie jest pod kontrolą korporacji energetycznej. Po drugie, wytwarzanie energii z lokalnych źródeł paliwa aktywizuje lokalny rynek pracy. Dowiedziono, że energetyka na bazie surowców odnawialnych generuje 2-3-krotnie więcej miejsc pracy niż energetyka konwencjonalna, a nawet kilkunastokrotnie więcej niż atomowa. Dodatkowo miejsca pracy powstają "przy" inwestycji i w branży narażonej na największe bezrobocie (rolnictwo). Po trzecie wreszcie, źródła odnawialne powodują, że wspólnoty lokalne odzyskują energetyczną suwerenność i bezpieczeństwo. Mogą one same kształtować własny system produkcji, dystrybucji (ceny) i wykorzystania energii.

Bez synergii
Oczywiście należy pamiętać również o szeregu zagrożeń, które może spowodować rozwój rynku biopaliw, jak np. rozrost monokultur agrarnych (rzepak, wierzba itd.), a także o tym, że biopaliwa nie będą w stanie w dającej się przewidzieć przyszłości pokryć całego zapotrzebowania energetycznego (przewiduje się jednak, że do połowy naszego stulecia dadzą 50% uzyskiwanej energii). Problemy tego typu są jednak w większości przypadków generowane przez wielkie, energochłonne przedsięwzięcia gospodarcze, a nie przez rynek komunalny. Wprawdzie wiele technologii wymaga gigantycznych mocy kreujących zapotrzebowanie na źródła np. przekraczające 100 MW, to związane są one jednak z produkcją przemysłową lub kreowaniem przez korporacje masowego popytu na niektórego typu towary czy usługi. Zasadniczym problemem jest, aby nie dochodziło do synergii rynku komunalnego i komercyjnego, co grozi trwałym uzależnieniem demokratycznych struktur organizacji politycznej społeczeństwa od - z definicji niedemokratycznych - struktur gospodarczych.

Przy sprzyjających okolicznościach energia odnawialna (biomasa) mogłaby stać się odpowiedzią na procesy prywatyzacji i koncentracji kapitału w sektorze energetyczno-paliwowym; mogłaby oznaczać powrót do bardziej ludzkiego wymiaru lokalnych gospodarek, dla których ważny jest nie tylko uzyskiwany zysk, ale także aspekt społeczny (przeciwdziałanie bezrobociu) i ekologiczny. Niemniej jednak na drodze tej staje wiele przeszkód. Problemem jest konieczność transferu drogiej technologii będącej w posiadaniu korporacji, a także coraz większe zainteresowanie wielkiego biznesu rynkiem energii odnawialnej. Już dziś stają się one coraz częstszym beneficjentem publicznych funduszy przeznaczanych na rozwój alternatywnej energetyki. To może zniweczyć część pożytków i nadziei płynących z wdrożenia energii odnawialnej.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz