DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Od przybytku głowa boli

Gazeta Pomorska

Autor: Janina Słomińska
Źródło: Gazeta Pomorska
Data: 2002-08-07


Rozmowa z GRZEGORZEM MAJCHRZAKIEM, z-cą dyr. ds. ekonomicznych Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu

- Z danych statystycznych wynika, że możliwości pozyskiwania drewna są w Polsce znacznie większe aniżeli potrzeby rynku. Mamy za dużo drewna?
- Nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Jest to jedyny kontynent, na którym zasobność i powierzchnia lasów nieustannie rosną. Nadwyżka przyrostu nad pozyskaniem drewna jest dwukrotna. Oznacza to, że bez jakiejkolwiek szkody, dwukrotnie więcej drewna można by wyciąć i sprzedać! Nadwyżka ta powoduje, że ceny drewna są bardzo niskie i cały czas mają tendencję spadkową.

- Skąd ta uprzywilejowana pozycja Europy w stosunku do reszty świata?
- To skutek racjonalnej gospodarki leśnej prowadzonej od co najmniej 200 lat. Ma ona na tym kontynencie swoją historię. Jej protoplastami są leśnicy Niemiec, Austrii i Szwajcarii. To od nich wywodzą się początki gospodarki leśnej na świecie i początki nauk leśnych. Polska była w najbliższym sąsiedztwie oddziaływań tych osiągnięć. Wniosła zresztą swój oryginalny wkład do idei i praktyki zarządzania lasami między innymi przez powołanie, jeszcze w okresie międzywojennym, organizacji "Lasy Państwowe".

- Czy Lasy Państwowe przynoszą zysk czy stratę?
- Niestety, stratę. W ubiegłym roku przekroczyła ona 80 milionów złotych.

- Dlaczego?
- O 90 procentach naszych przychodów decyduje sprzedaż drewna i to przede wszystkim wielko- i średniowymiarowego na przerób mechaniczny, czyli na potrzeby przemysłu tartacznego, przemysłu drewna konstrukcyjnego budowlanego, drewna konstrukcyjnego klejonego, stolarki budowlanej, drewna opakowaniowego. Te branże w Polsce przeżywają głęboki kryzys. Dowodem ubiegłoroczna fala upadłości firm drzewnych. Zaprzestał produkcji Sławodrzew - największy w Polsce tartak, Pilskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego, upadł Lastar - Tartaki Mazurskie, Opolskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego i szereg mniejszych firm. Stało się tak z winy niskiej rentowności tego przemysłu, przestarzałego parku maszynowego i stosowania mało efektywnych technologii przerobu drewna. Trzeba pamiętać, że około 75 procent polskiej produkcji drzewnej jest kierowane - ze względu na brak krajowego popytu - na eksport. Na rynku europejskim konkurencja jest ostra. Tymczasem polskie firmy produkują drogo i nieefektywnie. Bez inwestycji modernizacyjnych wygranie konkurencji ze Skandynawami, Włochami czy Niemcami jest niemożliwe. Modernizacja natomiast nie jest możliwa bez kapitału.

- Skąd go wziąć?
- Inwestorzy zachodni nie są zainteresowani wejściem do tej branży. Jest ona na całym świecie mało rentowna. Ponadto trzeba brać pod uwagę fakt, że rynki drzewne zglobalizowały się. Do Europy docierają bardzo tanie - ze względu na niski koszt robocizny - produkty z krajów azjatyckich. I jeszcze jedno - na całym świecie konkurentem drewna są jego substytuty. Okno z PCW jest o 30-40 procent tańsze aniżeli okno z drewna. Również konstrukcje nośne betonowe czy stalowe są tańsze od konstrukcji z drewna. Podobnie jak plastikowe meble ogrodowe czy opakowania.

- Czyli sytuacja patowa?
- Niestety, trzeba powiedzieć samokrytycznie, że kryzys ten dodatkowo pogłębiła niewłaściwa polityka marketingowa Lasów Państwowych. Ceny polskiego drewna wyprzedziły ceny drewna europejskiego. Ponieważ były za wysokie, zaczęło do kraju docierać drewno z importu, nie tylko ze wschodu, ale także, co jest ewenementem, z północy i zachodu Europy. To się, na szczęście, zmienia. Lasy Państwowe obniżyły cenę, wprowadziły nowe normy techniczne na drewno wielkowymiarowe iglaste, co zbliża naszą ofertę, pod względem jakościowym, do oferty Skandynawów i Niemców.

- Dlaczego kryzys branży mechanicznego przerobu drewna tak znacząco rzutuje na kondycję Lasów Państwowych? Są przecież jeszcze inni odbiorcy?
- Chociaż bardzo dużo drewna sprzedajemy do zakładów przemysłu celulozowo-papierniczego i płytowego to jednak ze względu na bardzo niskie ceny surowca nie uzyskujemy w tym obszarze akumulacji. Jedynym źródłem zysku Lasów Państwowych pozostaje sprzedaż drewna na przerób mechaniczny.

- A eksport drewna?
- Jest nieopłacalny. Z wielu względów. Dlatego, że koszt transportu jest wysoki. Dlatego, że przelicznik walutowy jest niekorzystny. Dlatego, że Europa ma dość własnego drewna.

- Na paradoks zakrawa fakt, że to co ekologów cieszy - duża zasobność lasów - dla pana staje się źródłem zmartwień.
- Moim zadaniem jest znalezienie pieniędzy na wszystkie cele związane z utrzymaniem, ochroną i powiększaniem lasów. W tym na realizację etatu cięć. Lasu nie można pozostawić samemu sobie. W warunkach głęboko zdegradowanego środowiska nie ma powrotu do szczęśliwości czasów pierwotnej natury.

- Gdzie pan szuka pieniędzy?
- Wyszliśmy z lepszą ofertą marketingową, poprawiliśmy jakość drewna wprowadzając nową normę techniczną na drewno wielkowymiarowe zgodną z wymogami unijnymi, szukamy nowych odbiorców. Obniżamy koszty stałe przedsiębiorstwa. Dzierżawimy własne budynki. Przeprowadzamy restrukturyzację kadr. W Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu zwalniamy właśnie 18 pracowników, w nadleśnictwach zmniejszyliśmy liczbę personelu administracyjnego. Wiele zadań wykonują o wiele mniejszym kosztem firmy prywatne.

RDLP w Toruniu sprawuje nadzór nad 460 tys. ha lasów państwowych i nadzoruje 60 tys. ha lasów niepaństwowych. Rozmiar zadań, obok powierzchni, określa również tzw. zapas, czyli masa drzew, jaka rośnie na danym obszarze (w przypadku toruńskiej dyrekcji zapas wynosi 83 mln m sześc.), a także roczny przyrost masy (2,5 mln m sześc.) oraz etat cięć, czyli dopuszczalna co roku wielkość cięć. Etat jest dla każdego nadleśnictwa zasadniczym parametrem planu urządzania lasu (dla regionalnej dyrekcji w Toruniu wynosi on 1,44 mln m sześc. drewna). Mowa tu o grubiźnie, czyli drewnie o średnicy - w cieńszym końcu - powyżej 7 cm. W ubiegłym roku na terenie zarządzanym przez RDLP w Toruniu etat grubizny zrealizowano o ponad 100 tys. m sześc. poniżej limitu. Na drewno nie było nabywców. W bieżącym roku etat przewiduje wycięcie 1,37 mln m sześc. Drewna.

Rozmawiała Janina Słomińska


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz