DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
Przewodnik dla stolarzy - Jan Heurich
 

Polscy pracownicy w Holandii

Autor: Ilse Akkermans
Źródło: De Telegraaf/MSZ
Data: 2005-06-29


Polscy pracownicy w Holandii. Pojawiają się coraz częściej, pracują przede wszystkim w produkcji, logistyce, rolnictwie i ogrodnictwie. Najczęściej wykonują prace, których nie chcą Holendrzy i są w naszym kraju tylko tymczasowo. Dlatego nie ma mowy o 'wypieraniu', którego się obawiano, a ponadto powstają wakaty z powodu zmniejszania się liczby czynnych zawodowo Europejczyków.

Niektórzy mają świetnie zorganizowaną pracę i pobyt poprzez biura pośrednictwa przestrzegające holenderskich przepisów. Ale spora część jest wykorzystywana przez mniej uczciwe organizacje. Równocześnie z przystąpieniem wschodnioeuropejskich krajów do UE Holandia zamknęła w ostatnim momencie granice dla pracowników z tych państw.

Obawa, w gospodarczo trudnym okresie, że kraj zaleje fala poszukiwaczy szczęścia zabierających nam miejsca pracy, była ogromna. Jonard Speijer, dyrektor biura pośrednictwa Dactylo: "Otwórzcie granice. Ze względu na spadek liczby urodzeń i starzejące się społeczeństwo potrzebujemy tych ludzi". Wielu już znalazło drogę do Holandii. Poza nieznaną liczbą nielegalnych pracowników, wielu Polaków pracujących w Holandii ma oprócz polskiego także niemiecki paszport. Dlatego mogą tu bez problemu podjąć pracę. Inni potrzebują pozwolenia, którego nie wymaga się tylko w sektorach żeglugi śródlądowej i transportu międzynarodowego. Jeroen Bos, dyrektor finansowy Kuehne Benelux "Nie przeszliśmy na Polaków dlatego, że są tańsi, ale ze względu na ich mentalność pracy.

Praca u nas jest ciężka. Nie ma prawie w ogóle Holendrów chcących ją wykonywać. Firma Smilde Bakery produkująca artykuły bożonarodzeniowe zaczęła zatrudniać Polaków w 2000 r. Ruud Rijswijk, szef sprzedaży: "Polepszyła się atmosfera i wzrosła produkcja. Na pracownikach holenderskich nie można polegać, z Polakami można się dogadać". Przykłady pokazują problem, z którym walczy wiele holenderskich przedsiębiorstw. Pracownik z Polski, zatrudniony tu legalnie, nie jest tańszy niż Holender. Annemarie Munz z biura pośrednictwa Vedior: "Chcemy jednakowych warunków zatrudnienia. I Polacy muszą tak samo płacić składki na ubezpieczenie społeczne".

Kuehne i Smilde zatrudniają pracowników sezonowych przez Dactylo, biuro które przed wyjazdem do Holandii prowadzi dla Polaków dwudniowe kursy nt. holenderskich zwyczajów i przepisów Po przyjeździe regulowane są sprawy podatkowe i Polacy otwierają konta bankowe. Następnie zostają zakwaterowani i ewentualnie dostają samochód w leasing.

Dąży się do tego, by zatrudniać Polaków co najmniej na osiem tygodni. Ale niestety ci dobrzy pracownicy bywają także wykorzystywani. Ocenia się, że spośród 13 000 różnych biur pośrednictwa w Holandii połowa jest nielegalna. Wykorzystywani są nie tylko sami pracownicy, cierpi na tym także 'uczciwa część' branży. Speijer z Dactylo "Nie można konkurować z nielegalnymi pośrednikami'. Ale są również biura, które w legalny sposób nieźle zarabiają na nieuczciwej konkurencji. Często chodzi tu o biura pracujące w oparciu o system wynagrodzeń dla zagranicznych pracowników. Wypłacają za niskie wynagrodzenia i każą słono płacić pracownikom za zakwaterowanie i inne świadczenia. W ten sposób powstaje 'socjalny dumping" i pośrednicy mogą tanio oferować siłę roboczą.

Marcel Nyuten z organizacji związkowej FNV Bondgenoten: "To swego rodzaju kreatywne księgowanie. Pośrednicy ci korzystają z luk w przepisach i braku kontroli." Jeroen Bos z Kuehne mówi, że codziennie dzwonią do niego podejrzane biura proponujace Polaków. "Jest pełno takich kowbojów oferujących dobrą cenę. Ale jeśli zostanie się przyłapanym, traci się nie tylko pieniądze, ale i twarz".


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz