DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Nie chcemy większych cięć, ale dostępu do surowca

Gazeta Pomorska

Autor: Lucyna Talaśka-Klich
Źródło: Gazeta Pomorska
Data: 2005-04-14


Równe szanse
Plany firmy Andrewex, która w Cierpicach zamierza wybudować duży i nowoczesny tartak, budzą wśród właścicieli małych i średnich tartaków wiele kontrowersji. - Chcielibyśmy być tak samo traktowani jak Andrewex - mówią.

Przypomnijmy: Andrewex zatrudnia w Cierpicach 435 osób i zamierza wybudować tam nowoczesny tartak, który rocznie mógłby przerabiać 300 tys. m sześc. drewna (w istniejącym przeciera się rocznie ok. 100 tys. m sześc.). Rozbudowa będzie możliwa, jeśli Lasy Państwowe zagwarantują zwiększoną dostawę surowca. Dyrekcja LP, zarówno na szczeblu generalnym jak i regionalnym, jest skłonna zgodzić się na stopniowe zwiększanie dostaw i wieloletnie gwarancje.

Obcinanie drewna
To budzi ogromne obawy właścicieli małych i średnich tartaków, które odbierają drewno głównie z terenu administrowanego przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Toruniu. - Dlaczego mniejszym firmom od kilku lat obcina się limity drewna, a takiemu molochowi jak Andrewex zwiększa się dostawy? - oburza się właściciel tartaku z powiatu bydgoskiego. - Niech się Andrewex rozwija, ale nie naszym kosztem.

- Chciałbym być tak samo traktowany jak Andrewex - mówi właściciel tartaku spod Torunia. - Funkcjonuję na tym rynku od kilkunastu lat. Nigdy nie miałem przeterminowanych płatności. Pomimo tego od 2003 roku stopniowo obcinano mi przydział drewna i w tym roku będę mógł go kupić o połowę mniej niż przed laty. Kiedyś zatrudniałem około czterdziestu osób, dziś o połowę mniej, a będę musiał dalej zwalniać ludzi z powodu braku surowca. Też chciałbym się rozwijać jak Andrewex, ale nie mam szans.

- Plan budowy wielkiego tartaku w Cierpicach oraz przychylna tej inwestycji wypowiedź dyrektora Czajkowskiego stanowi początek końca małych i średnich tartaków na dużym obszarze naszego województwa - przewiduje Mariusz Sosiński, pełnomocnik firmy WAMEX w Gąsawie. - Już teraz działalność Andreweksu w poważnym stopniu ogranicza dostęp do surowca pozostałym tartakom. Stanowczo protestujemy przeciwko wyróżnianiu tej firmy przez toruńską RDLP! Takie wybiórcze traktowanie prowadzi do sytuacji, w której o losach przedsiębiorstw i skali bezrobocia decyduje nie wolny rynek, lecz zarządzenie monopolisty.

Dyrektorskie związki
- To nie jest w porządku, że jednym się odbiera, aby dać komuś innemu i to w dodatku bogatszemu - zauważa właściciel innego tartaku . - Andrewex kupuje drewno po niższej cenie niż właściciele małych firm. Czyżby to miało związek z tym, że wicedyrektor Majchrzak z toruńskiej dyrekcji Lasów Państwowych był kilka lat temu dyrektorem w firmie Andrewex? Grzegorz Majchrzak jest zastępcą dyrektora do spraw ekonomicznych w toruńskiej RDLP od ponad trzech lat. - To prawda, że wcześniej pracował w firmie Andrewex i był w niej dyrektorem - przyznaje Feliks Czajkowski, dyrektor RDLP w Toruniu. - Anonimów w tej sprawie jest dużo. Trafiają do nas, do dyrekcji generalnej, do NIK-u, na policję. Posądzano go nawet o posiadanie udziałów w tym przedsiębiorstwie, choć to niemożliwe, bo nie jest to spółka, ale własność osoby fizycznej.

Jak podaje Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego małe tartaki mają w Polsce 85-procentowy udział w rynku drzewnym, wielkie firmy - 15-procentowy. Problem polega na tym, że małe firmy nie mogą podpisać z LP długoterminowych umów, a drewno kupują po wyższej cenie niż wielkie tartaki.

- Zarzuty są chybione - mówi Majchrzak. - Przez cztery lata pracowałem w firmie Andrewex, bo z Lasów Państwowych zostałem zwolniony, a z czegoś trzeba żyć. Nie mam jednak żadnego wpływu na ceny drewna dla tej firmy. Andrewex to jeden z odbiorców regionalnych i ceny są negocjowane przez komisję, którą powołuje dyrektor RDLP. Nawet nie jestem jej członkiem.

- Odbiorcy regionalni - a jest ich 12 - mają identyczne ceny - dodaje Czajkowski. - Są to stawki wynegocjowane, a więc niższe niż ceny drewna kupowanego w nadleśnictwach przez odbiorców lokalnych. Andrewex nie stoi na uprzywilejowanej pozycji. Jest traktowany tak samo jak inni odbiorcy regionalni.

- Na identycznych zasadach kupujemy drewno w nadleśnictwach administrowanych przez inne regionalne dyrekcje - mówi Sławomir Chojnacki, dyrektor oddziału w Cierpicach. - Nie zrezygnujemy z zakupów w toruńskiej RDLP z powodu bezsensownych przypuszczeń.

Kontrola nad lasami
Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego przypomina, że podobna sytuacja jest w woj. warmińsko-mazurskim, gdzie olbrzymi tartak zamierza wybudować IKEA. - Nie chcemy ograniczać inwestycji - zapewnia Bogdan Czemko, dyrektor biura Izby. - Chcemy tylko, żeby wszystkie stabilne firmy, niezależnie od wielkości, miały możliwość podpisywania z Lasami Państwowymi długoterminowych umów oraz stworzenia instytucji kontrolno-odwoławczej, która monitorowałaby sytuację na rynku drzewnym. Obecnie Lasy Państwowe praktycznie nie są kontrolowane. Nadzór, jaki sprawuje minister środowiska ogranicza się do spraw przyrodniczych i finansowych.

Zarząd Kujawsko-Wielkopolskiego Związku Przedsiębiorców Drzewnych DREKO w Gąsawie wystąpił do Janusza Dawidziuka, dyrektora generalnego LP o równe traktowanie podmiotów kupujących drewno i opracowanie jednolitych zasad sprzedaży tego surowca. Jeśli zarząd związku uzna, że mniejsi przedsiębiorcy są nadal gorzej traktowani niż więksi odbiorcy drewna, to DREKO zwróci się o pomoc do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz