DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Nie będzie nas, będzie las

Dziennik Zachodni

Autor: Beata Sypuła
Źródło: Dziennik Zachodni
Data: 2004-03-25


Rozmowa z Kazimierzem Szablą, Dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach.

Dziennik Zachodni: Lasy jako przedsiębiorstwo państwowe mają w tym roku 80 lat. Powoływane były do wycinki i sprzedaży drewna.

KAZIMIERZ SZABLA: Ta ich rola szybko się zmieniła, bo pierwszy dyrektor przedsiębiorstwa, Adam Loret, stworzył model leśnictwa obowiązujący do dziś: pozbył się Anglików eksploatujących Puszczę Białowieską, nie zezwolił na wycinkę ponad miarę, wymagał od podległej mu służby leśnej troski o powszechną ochronę lasów, trwałość i ciągłość użytkowania oraz stałe powiększanie ich zasobów. To od tego czasu leśnictwo polskie, sposoby zarządzania i gospodarowania nim, zostały dostrzeżone przez leśników europejskich i światowych oraz uznane za wzór do naśladowania.

DZ: Obok lasów państwowych istnieją, liczne w województwie śląskim, lasy prywatne. Jak sobie radzą ich właściciele?

KS: Niestety, rodzi się w nich pokusa, by wyciąć drzewa zasadzone ręką dziadka. Także właściciele tartaków narzekają, że zatrudnili ludzi, a my stawiamy ograniczenia w wyrębie. Nie zgodzimy się jednak z tym, by koniunktura na drewno miała przesłonić to, co ważniejsze od doraźnych zysków. Zwłaszcza na śląsku, gdzie na terenach zdegradowanych przez przemysł żyje 5 mln ludzi. Rodzi się jednak taka refleksja, że gdyby nie lasy państwowe, w naszym regionie byłoby z przyrodą krucho. Mamy dwukrotnie większe zasoby drewna niż na jednym hektarze prywatnego lasu, stać nas na inwestowanie z myślą o wyrębie dopiero za 150 lat, nie kierujemy się tylko zyskiem, ale i innymi funkcjami lasu: przyrodniczymi, społecznymi, ekologicznymi.

DZ: Jaka jest kondycja śląskich borów?

KS: Choć ponad 95 proc. drzewostanów znajduje się pod wpływem szkodliwego oddziaływania przemysłu, ich kondycja nie jest fatalna. Okres największych zagrożeń minął. Do atmosfery trafia coraz mniej szkodliwych związków chemicznych, przyroda się odradza, choć rewitalizacja trwa latami. Największym zagrożeniem są obecnie pożary. Co pięć lat podwaja się ich liczba.

DZ: Gigantyczny pożar w 1992 r. zniszczył ponad 9 tyś. hektarów lasów na południu województwa, w okolicy Kuźni Raciborskiej. Jakie wnioski wyciągnęli leśnicy z tej tragedii?

KS: Zmienił się sposób prowadzenia gospodarki. Mamy większą wiedzę o funkcjonowaniu ekosystemów leśnych. Sadzimy inne gatunki drzew, mniej tworzymy monokultur, pamiętamy o dostosowaniu gatunków do siedliska, czyli warunków przyrodniczych, w jakich istnieć ma las. Na przykład koło Olkusza, na biednych piaskach, sadzimy sosnę, bo tylko ona się tam utrzyma w niezłym stanie. Sprawdzone w praktyce, maksymalnie zbliżone do naturalnych zasady gospodarowania w lasach są wdrożone na terenie całego regionu.

DZ: Do tej pory za największe zagrożenie leśnicy uznawali działalność kopalni. Jaki krajobraz po sobie pozostawia górnictwo?

KS: Mamy problemy z dokonanymi do lat 90. odkształceniami powierzchni ziemi, spowodowanymi przez górnictwo. Dotyczy to około 18.100 ha lasów - tyle znajduje się w strefie szkodliwego oddziaływania górnictwa.

DZ: Gdzie szczególnie jest to uciążliwe?

KS: Osiadanie terenu, wskutek podziemnej eksploatacji węgla kamiennego oraz cynku i ołowiu, następuje na 8.500 ha i dotyczy głównie nadleśnictw: Brynek, Chrzanów, Olkusz, Siewierz, Rybnik, Pszczyna, Kobiór i Katowice. Tu mamy także zawodnienie terenu na około 730 ha, z czego 408 ha to zalewiska. Na terenie nadleśnictw: Chrzanów, Olkusz i Rudy Raciborskie, wskutek wydobywania na dużą skalę piasku podsadzkowego dla kopalń, uległo osuszeniu 9.570 ha drzewostanów. Rosną one w leju depresyjnym, co im nie służy. Wiadomo, że osłabione lasy atakują szkodniki i to jest początek ich końca. Dziś nie ma nowych szkód, bo górnictwo zdaje sobie sprawę, że trzeba by je wkalkulować w koszty. Odnowienie przyrody jest tak kosztowne, że fedrowanie byłoby zupełnie nieopłacalne. Dlatego kopalnie wolą zapobiegać szkodom.

Rozmawiała: Beata Sypuła


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz