DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 
WITAR

SLD nacina tartaki

Gazeta Poznańska

Autor: Marcin Kącki, współpraca NETA
Źródło: Gazeta Poznańska
Data: 2003-07-05


Paweł Grześkowiak jako zarządca komisaryczny od 1 lipca 2002 roku miał poprawić jakość działania Wielkopolskich Tartaków Witar. W tym czasie zdążył kupić kilkanaście nowych samochodów, zwolnić ludzi niewygodnych (nie związanych z SLD) i zwiększyć liczbę zatrudnionych w centrali firmy. Nie poprawiła się, niestety, kondycja finansowa Witaru. Tylko w pierwszym kwartale tego roku tartaki poniosły blisko milion zł strat.

Kawiarenka dla swoich

1 kwietnia tego roku pisaliśmy, że Paweł Grześkowiak został szefem SLD w Poznaniu. Próbowaliśmy wówczas ustalić, w jaki sposób zasłużył się Sojuszowi? W artykule "Likwidator z SLD”, niektórzy poznańscy posłowie Sojuszu - jak Anna Górna-Kubacka i Stanisław Stec - przyznawali, że nie znali wcześniej Pawła Grześkowiaka.

Okazuje się jednak, że współpraca pomiędzy Witarem a Sojuszem, już wcześniej uk- ładała się w sposób wzorcowy. Jesienią ubiegłego roku, gdy odbywały się wybory samorządowe, kawiarenka sojuszu i Unii Pracy oraz sztab mieścił się na parterze w budynku... Witaru przy ulicy Ratajczaka 19 w Poznaniu. Według naszych informatorów koszty wynajmu i eksploatacji pokrył właśnie Witar. Teraz Paweł Grześkowiak temu zaprzecza.

- Oprócz opłacenia należnego czynszu Koalicyjny Komitet Wyborczy SLD-UP wykonał na własny koszt szereg prac remontowych. Umowa obowiązywała 2 tygodnie - twierdzi w piśmie przysłanym do redakcji Paweł Grześkowiak. Nie ustosunkował się jednak do pytań - ile SLD-UP zapłaciło za metr kwadratowy powierzchni i kiedy ewentualnie wpłaciło pieniądze. Prawdopodbnie dlatego zaraz po wyborze miejskiego lidera SLD, jeden z działaczy partii powiedział "Gazecie Poznańskiej", że "kojarzy Pawła Grześkowiaka z kawiarenką SLD”.

Zarządca sobie nie radzi

W ubiegłym roku straty poznańskiego Witaru wyniosły około 3,5 mln zł. Tyle zarząd zadeklarował w sprawozdaniu finansowym. Według naszych informacji tylko w I kwartale tego roku strata wyniosła blisko milion złotych. Przyczyna tkwi częściowo w odnowionym "parku samochodowym”. Paweł Grześkowiak zakupił bowiem w leasingu dla Witaru 25 samochodów.

Prezes tartaków tłumaczy to "potrzebą ekonomiczną”. Jego zdaniem stare samochody były zbyt kosztowne w eksploatacji.

- Wymiana na nowy parku samochodowego dla Witaru podyktowana była przede wszystkim maksymalnym wyeksploatowaniem używanego dotychczas sprzętu oraz rozbudową i rozwojem biura handlowego. Zakup ten z pewnością nie wpłynął negatywnie na wynik finansowy przedsiębiorstwa - tłumaczy w piśmie przesłanym do redakcji Paweł Grześkowiak.

Przyznaje jednak, że "spośród 14 nowych samochodów, 12 przekazano do biura eksportu, a 2 przeznaczono na potrzeby zarządu firmy".

Zarządca Tartaków broni się również tym, że "zgodę na wymianę parku samochodów” otrzymał od ówczesnego wicewojewody Wojciecha Jankowiaka

- W grudniu udzieliłem, zgody na wymianę samochodów Witaru. Trzeba wiedzieć, że było tam kilkanaście samochodów, w tym kilka luksusowych i terenowych aut, drogich w eksploatacji - potwierdza były wicewojewoda.

Lewicowy, czyli dobry

Jednak pytany przez nas dzisiaj były wicewojewoda krytycznie ocenia działalność Grześkowiaka.

- Wydawało się, że pan Grześkowiak, jako osoba młoda i dynamiczna, dobrze przysłuży się firmie. Pierwsze miesiące jego pracy świadczyły o tym, że jest w stanie uporządkować wiele spraw - mówi Wojciech Jankowiak. - Niebawem jednak zaczęły się przepychanki z załogami i okazało się, że zupełnie nie radzi sobie z pracownikami i w wielu przypadkach źle wobec nich postępuje. - Dbam o powodzenie w biznesie i dbam jednocześnie o miejsca pracy, gdyż mam poglądy lewicowe. Staram się, by Witar zachował wszystkie stanowiska pracy i uniknął upadłości - tłumaczył nam Paweł Grześkowiak trzy miesiące temu.

Z pewnością pod tymi słowami nie podpisze się Sylwester Skowroński z Kobylina. Gdy otrzymał podziękowanie za 45 lat pracy w Witarze, kilka dni później zarząd rozstał się z nim dając mu wypowiedzenie. Na 12 dni przed zdobyciem uprawnień do 2-letniego okresu przedemerytalnego.

Walczyli o swoje?

Chwała Pawłowi Grześkowiakowi, że stara się "zachować stanowiska pracy”. W przypadku centrali chyba jednak przedobrzył. Do czerwca 2002 r., czyli przed zmianą zarządcy komisarycznego w centrali Witaru pracowało 38 osób. Obecnie liczba ta sięga 66 osób, przy czym wielu z nich - jak sprawdziliśmy - to młodzi działacze SLD. To właśnie wymiana kadr była przyczyną konfliktów - o czym pisaliśmy - w zakładach Witaru w Biadkach. Mimo protestów załogi Paweł Grześkowiak zwolnił dyrektora tej fabryki, Dariusza Kozerę i powołał Ewę Perlińską, lokalną działaczkę SLD.

Gdy załoga postanowiła zaprotestować i ogłosiła akcję protestacyjną, pięć osób otrzymało bezprawne zwolnienia z pracy, a Paweł Grześkowiak poinformował prokuraturę o popełnieniu przez załogę przestępstwa. Prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie.

Prokuratura Rejonowa w Krotoszynie uznała, że przeprowadzony w dniu 25 marca w FP Biadki strajk nie był nielegalny. Choć Paweł Grześkowiak twierdził, że postulaty związkowców nie spełniały wymogów ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, to Prokuratura była innego zdania. Ustaliła ona, że pośrednio postulaty strajkujących spełniały wymogi ustawy: "dotyczyły spraw, których pozytywne rozstrzygnięcie mogło mieć istotny wpływ na warunki pracy i płacy pracowników”. Prokurator uznał też, "niewątpliwie pracodawca nie przystąpił do negocjacji”, w związku z czym uprawniło to związki zawodowe do podjęcia akcji strajkowej.

- Wcześniej, podczas strajków w kwietniu zwolniono pięć osób pozostających pod prawną ochroną związków zawodowych, a obecnie zarządca komisaryczny Paweł Grześkowiak uznał mnie za osobę niewygodną. Z tamtych, bezprawnych zwolnień musiał się wycofać. Teraz i ja kieruję sprawę na drogę sądową, gdyż jestem przekonany o swoich racjach. Obserwując sytuację w Witarze można dojść do wniosku, że obecne kierownictwo firmy chce rządzić metodami zastraszenia i terroru, niwecząc dorobek naszej fabryki i całego zakładu. To rodzi sprzeciw i wielki gniew ludzi na zarządcę i gniew na SLD, które w sposób oczywisty firmuje takie działania – mówi A. Wolkenstein.

Komisarz ludowy

Zarządca komisaryczny stanął na czele Wielkopolskich Tartaków Witar w 2002 roku, gdy firma zaczęła się borykać z poważnymi trudnościami ekonomicznymi. Wcześniej funkcję tę sprawował Kazimierz Jabłoński. W czerwcu ubiegłego roku został odwołany ze swojego stanowiska. Jego miejsce zajął Paweł Grześkowiak, dziś szef SLD w Poznaniu. Witar ma w Wielkopolsce 11 zakładów.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz