DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 

Niepokój w fabryce parkietu

Rzecz Krotoszyńska

Autor: Izabela Bartoś
Źródło: Rzecz Krotoszyńska
Data: 2002-12-11


Nie chcemy zmian na zasadach ustalanych przez pana Grześkowiaka – mówi załoga Fabryki Parkietów Biadki. - Nie ufamy mu. Naszym zdaniem działa na szkodę zakładu.

W zeszłym tygodniu przestawiliśmy obraz grudniowego strajku okupacyjnego na schodach biurowca biadkowskiej fabryki oraz udzielone Rzeczy po tym wydarzeniu wyjaśnienia Pawła Grześkowiaka, zarządcy komisarycznego Wielkopolskich Tartaków Witar. Tekst spotkał się z żywym odzewem pracowników Biadek, bo ich zdaniem nie wyjaśniał dobrze sytuacji: – Oflagowaliśmy zakład. Chcielibyśmy, aby społeczeństwo wiedziało, o co nam chodzi. Wysłaliśmy list do pana wojewody, chcielibyśmy, aby nie kazał nam zbyt długo czekać na pomoc.

Dyrektor nic nie może...

Zdaniem pracowników Fabryki, odkąd Paweł Grześkowiak stanął na czele zadłużonego Witaru (od 1 lipca 2002 r.), w Biadkach zapanował niepokój. – Mamy kontrolę za kontrolą, przesyłamy dokumenty do Poznania, kserujemy, faksujemy, nawet po dwa razy to samo, tylko dla innego działu centrali. W opinii załogi zarządca komisaryczny - wbrew oficjalnym zapowiedziom o przygotowaniach do wyłączenia Biadek - wprowadza ścisłą centralizację danych, a dyrektor Dariusz Kozera stracił prawo do podejmowania decyzji. Nawet zatrudnienie lub zwolnienie jakiejkolwiek osoby w Biadkach wymaga podpisu zarządcy na dokumencie. Wprowadzenie konta centralnego, którego dysponentem jest Poznań, spowodowało utratę samorządności finansowej Biadek. – Tracimy wiarygodność w oczach kontrahentów - mówią. - Przygotowujemy faktury do zapłaty, ale podawane przez nas terminy są nieraz całkowicie ignorowane przez centralę “Witaru”.

Załoga Biadek zastanawia się, czy mianowana w drugiej dekadzie grudnia nowa wicedyrektor Ewa Perlińska jest nieoficjalnym dyrektorem Fabryki? - Ma większe kompetencje od Kozery, uprawnienia do podejmowania wszelkich decyzji. Nasz dyrektor ich nie ma, dyrektor nic nie może. A pani Perlińska bez przerwy coś notuje, boimy się, bo nikt nie wie, co.

...SLD naciska...

W pierwszych dniach grudnia przedstawiciel związku zawodowego drzewiarzy został zaproszony na spotkanie. Zadzwonił do niego Zbigniew Brodziak, przewodniczący powiatowego zarządu SLD. - Poszedłem, bo razem byliśmy kiedyś w związku zawodowym - mówi drzewiarz. Przy stole zasiadła także Ewa Perlińska, wiceprezes nowej biadkowskiej spółki z o.o. i kaliska radna z ramienia SLD oraz M. Nawrot, członek zarządu wojewódzkiego SLD. - Próbowali ze mnie coś wyciągnąć, oczerniali naszego dyrektora, podważali jego wiarygodność.

...zarządca składa życzenia...

Tuż przed świętami pracownicy dostali kartki z życzeniami od szefa Witaru. Do każdej koperty włożono tekst podpisany przez Pawła Grześkowiaka. - Prowadziłem rozmowy z przedstawicielami Agencji Rozwoju Przemysłu, banków, samorządów lokalnych i organów administracji państwowej celem oddłużenia tartaku - napisał między innymi szef Witaru. - Tak - mówią pracownicy. - Zamiast zapłacić w terminie podatek od nieruchomości, rzucił burmistrzowi 100 złotych, mówiąc, że i tak będzie musiał resztę umorzyć.

Wprowadzanie atmosfery niepokoju - czytali w innym miejscu pisma parkieciarze - wśród pracowników Fabryki Parkietów "Biadki" stanowi natomiast o braku wiedzy na temat podstawowych zasad zarządzania, a tym samym ignorancji tych, którzy głosząc niepokój społeczny, interes własny przedkładają nad interes ponad trzystu pracowników.

Wielu pracowników oddało te życzenia. - To była próba skłócenia nas, a my chcemy w spokoju pracować.

...a długi rosną...

Każdy zakład należący do Wielkopolskich Tartaków Witar, jest ich 11, musi co miesiąc pokrywać część kosztów utrzymania zarządu. Kwota jest uzależniona od wielkości zakładu, mierzonej wysokością zatrudnienia. Dotąd Biadki płaciły 104 tys. zł, w zeszłym miesiącu zapłaciły prawie 230 tys. zł. - Gdybyśmy zamiast łożyć na centralę, spłacali kredyt, zakład byłby w dobrej kondycji - stwierdzają. Cztery lata temu Witar przeznaczył na modernizację Biadek około 9 mln złotych. Nowoczesna hala do produkcji duoparkietu postawiła zakład na nogi, ale dług inwestycyjny razem z odsetkami jest dziś o połowę większy. A tymczasem wzrósł skład osobowy zarządu zadłużonego ponad miarę Witaru. - Od lipca zwolniono 10 osób, a przyjęto 24 - liczą parkieciarze. - Myślicie, że fachowców z branży drzewnej?

...i rodzą się nowe

Jakby mało było biadkowskiej fabryce kłopotów, doszło do nich zadłużenie wobec gminy Krotoszyn. To nieuregulowany jeszcze podatek od nieruchomości za rok 2002. Burmistrz rozłożył firmie płatność na raty, z zastrzeżeniem, że niedotrzymanie terminów wpłat jest równoznaczne z koniecznością zapłaty całości z należnymi odsetkami. - Przerwaliśmy spłacanie - stwierdzają pracownicy - kiedy centrala została dysponentem naszych pieniędzy. Teraz grożą nam odsetki.

Tak się nie robi

- Pan Grześkowiak jawnie okazuje nam swoje lekceważenie - protestują biadkowscy parkieciarze. - Na spotkaniu informacyjnym z załogą - żując ostentacyjnie gumę i rozmawiając przez komórkę - powiedział, że związki zawodowe wprowadzają niepokój. A to właśnie związkowcy uspokajają innych, żeby nie przerywali pracy.

W związku z utworzeniem nowej spółki związki zawodowe poprosiły zarządcę komisarycznego o przekazanie faksem informacji o planowanych zmianach. Paweł Grześkowiak miał odpowiedzieć, że zmian jest zbyt dużo na faks, trzeba je wyjaśnić w rozmowie. Zaprosił pracowników do Poznania na spotkanie. - Poprosiliśmy, aby z grubsza wyjaśnił, o co chodzi. Wtedy powiedział, że właściwie nie ma żadnych zmian. Tak się nie robi z pracownikami.

Lęków o przyszłość fabryki nie rozwiązuje też powstała już spółka z o.o. Jej prezesem został Dariusz Kozera, wiceprezesem Ewa Perlińska, członkiem Paweł Grześkowiak. - Nasz dyrektor nie będzie miał nic do gadania w razie głosowania - wyrażają obawy biadkowianie. - Zrobią, co chcą, i się go pozbędą.

Julian Jokś, burmistrz Krotoszyna

Pan Grześkowiak nie zapłacił podatku lokalnego. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę wyniki zakładu i załogę Biadek, nie powinno być problemu z jego spłatą. Ale jeśli pomyślimy o sposobie zarządzania Witarem, zobowiązaniach finansowych Biadek wobec rady nadzorczej, zarządu i dyrektorów Witaru, to wydaje się, że te koszty są zbyt wysokie i żadna firma ich nie udźwignie. Do tego dochodzą koszty założenia nowej spółki, powołanie drugiego wicedyrektora... Tam nikt nie myśli o oszczędzaniu.

Niezapłacenie podatku w terminie to działanie na szkodę firmy, narażenie jej na poważne straty w postaci karnych odsetek. A pan Grześkowiak straszy mnie, że jak nie umorzę podatku, to cała załoga przyjdzie mi pod urząd. Zaproponowałem mu zamianę zadłużenia na towar, ale nadal żąda umorzenia. 18 grudnia na spotkaniu u wojewody zapytałem, dlaczego Witar płaci należny podatek w Poznaniu, a naszej gminie nie chce zapłacić.


 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz