DREWNO.PL - Portal branży drzewnej - ogłoszenia
TARCICA.PL - internetowy sklep drzewny
 
Lasy świata - Borneo 2015

Park Narodowy Kinabalu - Zmaganie z górą Mount Kinabalu

Drewno.pl

Autor: Jolanta Węgiel, Andrzej Węgiel
Źródło: Drewno.pl
Data: 2015-03-17


Kolejna relacja z wyprawy Lasy Świata - Borneo 2015r. przygotowana przez Jolantę i Andrzeja Węgiel dotyczy Parku Narodowego Kinabalu. Zapraszamy do jej przeczytania i obejrzenia galerii zdjęć.

Park Narodowy KinabaluPark Narodowy KinabaluFot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Park Narodowy Kinabalu powstał 1964r. i był jednym z pierwszych parków narodowych w Malezji. Posiada bardzo szeroką gamę siedlisk, od bogactwa tropikalnych lasów deszczowych na nizinach, poprzez tropikalne lasy górskie, aż po subalpejskie zarośla na wyższych wysokościach. 

Przed wejściem na górę zostaliśmy podzieleni na 3 grupy.Przed wejściem na górę zostaliśmy podzieleni na 3 grupy.Fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Na terenie parku znajduje się jedna z najwyższych gór w Azji Południowo-Wschodniej Mt Kinabalu (4095m). Na różnorodność biologiczną góry wpływa kilka czynników: położenie geograficzne, klimat - (od wysokich temperatur i wilgotności u jego podstawy do temperatury zerowej na szczycie) i wysokie opady.

Mount Kimbalu jest święta dla mieszkańców wyspy. Uważają oni, że duchy ich przodków zamieszkują jej szczyt. Kiedyś składali oni na jej szczycie ofiarę z kurczaka za każdym razem, gdy go zdobyli. W dzisiejszych czasach ta uroczystość zdarza się tylko raz w roku. W ofierze składa się górze siedem kurczaków - ofiara ta ma uspokoić duchy. 

Przez całą wspinaczkę na szczyt spotykaliśmy dużo kwitnących roślin.Przez całą wspinaczkę na szczyt spotykaliśmy dużo kwitnących roślin.Fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Podnóże góry, aż do wysokości 3000 m n.p.m., porasta las podgórski cechujący się obecnością dębów (Quercus), wawrzynów (Laurus), mirtów (Myrtus), różnorodnych roślin iglastych oraz storczyków. Następnie przechodzi on płynnie w las górski, w którego składzie gatunkowym występują liczne rododendrony. Wraz ze wzrostem wysokości pojawiają się głównie łąki i skarłowaciałe drzewa porośnięte mchem. Powyżej 3700 m n.p.m. rośliny nie występują.

Kwiaty zachwycały nas kolorami i formą.Kwiaty zachwycały nas kolorami i formą.Fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Nasza wyprawa na Borneo, postawiła sobie za cel wejście na górę Mt Kinabalu. Chcieliśmy, wchodząc na nią, „chłonąć, całym sobą” niezwykle piękną otaczającą nas przyrodę. Drugim, aspektem wspinaczki było sprawdzenie siebie. Czy damy radę zdobyć szczyt. Góra pomimo swej imponującej wielkości (4.100 m) jest dość prostym do zdobycia szczytem. Wspinacze nie potrzebują żadnego specjalistycznego sprzętu. Wejście na szczyt to 8 km (wkrótce przekonaliśmy my się, co naprawdę znaczy 8 km w górę).

Choć już, na Borneo przyzwyczailiśmy my się do widoku dzbaneczników, to nie potrafiliśmy przejść obojętnie koło tych kwiatów.Choć już, na Borneo przyzwyczailiśmy my się do widoku dzbaneczników, to nie potrafiliśmy przejść obojętnie koło tych kwiatów.Fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Wejście na górę zarezerwowaliśmy już w grudniu (czyli z dwumiesięcznym wyprzedzeniem). Nie było to łatwe, albowiem tylko 200 osób dziennie może się tam wspinać. Nam udało się wykupić wejście bezpośrednio w parku, dzięki czemu zapłaciliśmy za nie trzykrotnie mniejszą cenę w porównaniu z ofertą w tutejszych biurach turystycznych.

Dla nas Mt Kinabalu był zaczarowanym ogrodemDla nas Mt Kinabalu był zaczarowanym ogrodemFot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Początek naszej wspinaczki zaczęliśmy od Timpohon Brama (1800 m n.p.m.). Tu zostaliśmy podzieleni na trzy grupy, z których każda dostała swojego przewodnika. Ja szłam w ostatniej grupie, nazwanej przez nas slow, slow, dwie pierwsze grupy składały się z studentów, których „roznosiła” energia. Towarzyszący nam przewodnik, mimo młodego wieku, okazał się bardzo doświadczony. Choć pracował tylko rok, to było to juz jego 150 wejście na tą górę.

 

Jeden z licznie napotkanych storczyków.Jeden z licznie napotkanych storczyków.Fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Cały odcinek trasy wspinaczkowej był perfekcyjnie przygotowany. Powierzchnia jej, była zabezpieczona przed osuwaniem podłoża, co kilometr znajdowały się przygotowane miejsca postojowe, co pół kilometra zostały umieszczone tabliczki informacyjne o przebytej długości trasy. I pomyśleć, że cały materiał na schody, podesty, barierki itp. musiał kiedyś ktoś wnieść na własnym grzbiecie.

Las wysokogóski.Las wysokogóski.Fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Wraz ze wzrostem wysokości, roślinność wyraźnie się zmieniała. Robiło się też coraz chłodniej. Korzystaliśmy chętnie z miejsc postojowych. Wygodne ławki, dawały ulgę zmęczonym nogom. W chwilach spoczynku łatwiej było zaobserwować, dzikie zwierzęta. Na każdym z takich postojów spotykaliśmy naziemne wiewiórki górskie (Dremomys everetti) występujące jedynie na Borneo. Te ciekawskie zwierzęta, dokładnie przeszukiwały miejsca postojowe w poszukiwaniu pokarmu. Bardzo sprytnie zbierały okruszki pokarmów. Na jednym z postojów spotkaliśmy sympatycznego ssaka z rodziny jeżowatych, zwanego po angielsku Lesser Gymnure (Hylomys suillus). Występuje on jedynie w lasach górskich południowo-wschodniej Azji. 

Paprocie drzewiastePaprocie drzewiasteFot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

W strefie powyżej granicy lasów krajobraz się zupełnie zmienił. Mimo zmęczenia, podziwialiśmy oryginalne kolory otaczającej nas przyrody. W końcu po wyczerpującym marszu dotarliśmy do schroniska. Pierwsza grupa dotarła tu w 3,5 godziny, a naszej zajęło to 7 godzin. W schronisku czekał na nas smaczny posiłek w formie szwedzkiego stołu. Kucharze na bieżąco dogotowywali kończące się potrawy. Po kolacji, udaliśmy się na spoczynek - niezbyt długi, bo o godz. 2:00 czekała nas pobudka i nocne wejście na szczyt Mount Kinabalu.

Lesser Gymnure (Hylomys suillus) -  jeż bez kolców.Lesser Gymnure (Hylomys suillus) - jeż bez kolców.Fot. Andrzej Węgiel, Jolanta Węgiel

Po trzech godzinach mozolnej wspinaczki dotarliśmy na szczyt. W samą porę, żeby podziwiać wschód słońca. Niektórym z naszej ekipy dokuczała choroba wysokościowa. Wszystkim dawał się we znaki brak tlenu. Jednak po zdobyciu szczytu należało szybko zapomnieć o zmęczeniu, bo przed nami pozostało jeszcze kilkugodzinne zajście. 

Zobacz więcej zdjęć w galerii:

Park Narodowy Kinabalu - Zmaganie z górą Mount Kinabalu (Zdjęcia: 21)

Park Narodowy KinabaluPrzed wejściem na górę zostaliśmy podzieleni na 3 grupy.Przez całą wspinaczkę na szczyt spotykaliśmy dużo kwitnących roślin.Kwiaty zachwycały nas kolorami i formą.Choć już, na Borneo przyzwyczailiśmy my się do widoku dzbaneczników, to nie potrafiliśmy przejść obojętnie koło tych kwiatów.Dla nas Mt Kinabalu był zaczarowanym ogrodemJeden z licznie napotkanych storczyków.Las wysokogóski.Paprocie drzewiasteLesser Gymnure (Hylomys suillus) -  jeż bez kolców.Wiewiórka górska (Dremomys everetti) występuje jedynie na Borneo.Weszliśmy ponad chmury.Cały odcinek trasy wspinaczkowej był perfekcyjnie przygotowany. Jej powierzchnia była zabezpieczona przed osuwaniem podłoża.  I pomyśleć, że cały materiał na schody, podesty, barierki, itp. musiał kiedyś ktoś wnieść na własnym grzbiecie.W schronisku czekał na nas smaczny posiłek w formie szwedzkiego stołu. Kucharze na bieżąco dogotowywali, kończące się potrawy. Po kolacji, udaliśmy się na spoczynek niezbyt długi, bo o godz. 2:00 pobudka i nocne wejście na szczyt.Wejście na szczyt zajęło nam trzy godziny.Tuż przed wschodem słońca.Pamiątkowe zdjęcie na szczycie Mt Kinabalu.Opuszczamy domek, w którym spaliśmy.Całe zaopatrzenie schroniska wnoszą tragarze. Ten pan niósł 40 kg zaopatrzenia. Patrzyliśmy na niego z podziwem.Korzystaliśmy chętnie z miejsc postojowych. Wygodne ławki, dawały ulgę zmęczonym nogom. Przed nami pozostało jeszcze kilkugodzinne zajście.

 
Komentarze Komentarze do artykułuSkomentuj Dodaj komentarz

Brak komentarzy. Twój komentarz może być pierwszy.

Powrót

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA


 
 
facebook
newsletter

Zapisz się na bezpłatny

Wiadomości z portalu na e-mail

Zapisz